Druga po południu. Słońce grzało niemiłosiernie, a ja strzelałem z łuku. Łuk Smoka podarowany mi niedawno strasznie ciężko się naciągało, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Za każdym razem trafiałem centralnie w środek tarczy. W pewnym momencie poczułem, że ktoś się na mnie patrzy. Rozejrzałem się i zauważyłem stojącą niedaleko ode mnie dziewczynę.
- Cześć. Chcesz spróbować? - zapytałem wyciągając w jej stronę łuk.
(Nemezis?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz