Przeciągnęłam się i ziewnęłam.
- Oprowadzić możesz, nie wiem tylko czy będę uważać. - Zaśmiałam się cicho. Strzała siedział mi na ramieniu.
- Nie ma sprawy - Karou przyglądała się ptakowi. - W drogę?
- Jasne - Karou prowadziła nas korytarzami Domu, odzywając się czasami i coś tłumacząc. Nie mogę powiedzieć że do końca jej słuchałam. Strzała to siadała mi na ramieniu to leciała nad nami. Wiedziałam że razie potrzeby mogę liczyć na jej zmysł orientacji. Dziewczyna zatrzymała się przed jakimiś wysokimi drzwiami.
- Biblioteka - oznajmiła otwierają jedno skrzydło drzwi.
- No może nie będę się tu nudzić. - mruknęłam pod nosem patrząc na długie rzędy książek. - Mamy jeszcze coś do obejrzenia?
( Karou ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz