- Nemezis, mam ten sam problem. - powiedziałam. Leśny przyjrzał nam się dziwnie. Wstał i zaczął robić eliksiry. Po chwili podał nam je.
- Macie. Dwie krople eliksiru fioletowego i jedna kropla zielonego. Nie obiecuję, że pomoże. - powiedział.
- Ten zielony po co? - zapytałam.
- Jesteś mądra Chantell. Domyśl się. - po tych słowach wyprosił nas ze swojego domu. Wzruszyłam ramionami i razem z Nemezis ruszyłyśmy do swoich pokoi. Nie rozmawiałyśmy. Raczej myślałam, co na jutro szykuje Smok. Już się bałam.
- No to. Dobranoc. - powiedziałam i weszłam do pokoju. Umyłam się i zjadłam szybką kolację. Zgodnie z zaleceniem Leśnego wzięłam eliksiry. Zasnęłam z nadzieją, że może prześpię całą noc. No cóż. Miałam złudne nadzieje.
***
- Ice! Wstawaj. Spóźnisz się na zajęcia! - ktoś szarpał mnie za ramię. Otworzyłam oczy. Obok mnie stał David.
<David, dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz