sobota, 4 maja 2013

Od Pasiguri do kogoś


Zajęcia. Za pół godziny. Gdybym jeszcze wiedziała gdzie i z kim, to byłoby cudownie. Powłóczyłam się więc chwilę po okolicy, potem weszłam do swojego pokoju. Tam jednak też nie miałam co robić. Wyszłam więc i ruszyłam przed siebie. A gdzie? Nie mam pojęcia.
Taka rutyna była dość dołująca. No bo co tu się robiło? Zajęcia, zajęcia, zajęcia, przygotowanie do zajęć. Nabrałam dziwnej ochoty pójść gdzieś i wyzwać coś dużego na pojedynek. Słyszałam o Smoku. Tylko czy to na prawdę był smok, nie wiedziałam. I był tu chyba kimś ważnym. Gdybym stąd wyleciała za bójkę z kimś ważnym raczej bym się nie przejęła. Szło bardziej o to, co mogliby mi zrobić zamiast wyrzucenia.
Szłam tak dość spokojnie, starając się nikomu nie wadzić, kiedy kogoś zobaczyłam. Śpieszył się. Nie był młody, więc to pewnie jeden z mistrzów. Czyżby spóźnił się na wykłady?
Na szczęście nie zwrócił na mnie uwagi. Wydawało mi się, że był to Leśny Pan. Podążyłam za nim. Jeśli faktycznie miał zajęcia, to się do nich włączę.
Szybko go jednak zgubiłam. Jakoś mnie to bardzo nie ruszyło, szłam więc dalej przed siebie i... zgubiłam się.
Zobaczyłam kogoś. Był to chłopak i również się śpieszył. Czyżby następny zagubiony? Podbiegłam do niego. Niby miałam się już dzisiaj nie odzywać, ale w tym miejscu wszystkie moje plany idą się paś.
- Nie wiesz może, gdzie są zajęcia? - spytałam. Po chwili zastanowienia dodałam jeszcze - I z kim one są? I po co?

[Może by jakiś miły chłopak dokończył? x3]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz