Chyba mnie pogrzało! Skąd ten głupi pomysł, żeby się zgadzać?! Stres? Nowe otoczenie? Chyba faktycznie. I chyba przez to samo gęba mi się nie zamykała. No co? Wypowiedziałam aż trzy zdania, a nie minęło nawet kilka minut! Miałam szczerą ochotę samej sobie przywalić w mordę. Nie odezwę się już! O nie.
Ale ta dziewczyna... Ice, o ile dobrze zapamiętałam. Musiałam patrzeć na nią z dołu. Czemu jestem taka niska? I rozgadana... I wiecznie zamyślona... To miejsce źle na mnie wpływa. Czyżbym już wariowała?!
Ale skoro już się umówiłyśmy, opuściłam tamtą i ruszyłam w stronę wyjścia. Nie wiem nawet, czy tamta zorientowała się, że mnie nie ma. Mój wałach czekał na mnie nieopodal wejścia. Przez całe życie miałam tylko jego, i Sędzie. I tylko tych dwóch zabrałam tu ze sobą. Dlatego też przywitałam się ze Strachem, i przygotowałam go do drogi. Nim się obejrzałam, minęła już godzina, a nieopodal zobaczyłam Ice. Stałam w miejscu i czekałam.
- Gotowa? - spytała, gdy już stała obok mnie.
Tylko potaknęłam głową. Wskoczyłam na Stracha i czekałam. Nie znałam tego miejsca, dlatego byłam uzależniona od tej dziewczyny. Co mnie najbardziej w tym wszystkim dobijało...
[Ice, teraz ty]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz