-Gdzie idziesz?
-Do Żelaznego,wycisnę mu gdzie mieszka moja rodzina!-wrzasnąłem
-Mikuo,nie pokonasz go.
-Zobaczymy-popędziłem do Żelaznego
Siedział przy biurku.
-Wiem po co przyszedłeś,możemy dojść do porozumienia...-zaczął
Wiedziałem że się bał,mam niewyobrażalną moc.
-Nie-krzyknąłem ściskając go za gardło.
Wyślizgnął się i zaatakował mnie z deski.
-Nie uda ci się..wiesz że mam większą moc-powiedziałem
Po prostu zatrzymałem go w powietrzu.
-Gdzie oni są?-zapytałem groźnie
-Na Ziemi,w Krakowie-odpowiedział
Puściłem go i dopiero teraz zauważyłem Nemezis
-Idziesz ze mną?-zapytałem ze spuszczoną głową
-T-Tak-powiedziała
Pojechaliśmy do Polski.
*Z domku wyszła kobieta...
-Mikuo?-zapytała
-M-mama?
Podbiegłem do kobiety i ją mocno przytuliłem.
-Uciekłeś od Żelaznego?
-Nie,pokonałem go.
-Jestem z ciebie dumna.
-A ojciec?-zapytałem
-Umarł 3 lata po twoim porwaniu,powiesił się z poczucia winy.
-Jezu-szepnęła Nemezis-oni zniszczyli ci rodzinę.
Ja znów się popłakałem,ale ściskając moją mamę.
{Nemezis?}
*Rodzina Mikuo wiedziała o całym zakonie i porwaniu.
Jego ojciec powiesił się z poczucia winy,bo nie obronił syna.
Mikuo wraca do matki(tylko ją ma) i zamierza ją odwiedzać.
Mikuo ma żal do Mistrzów,a naj do Żelaznego.
Wykasowali mu pamięć by ich nie zabił ze złości.
Bójcie się Mistrzowie-trzeba było zostawić najpotężniejszego w tej galaktyce z rodziną xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz