[...] Tworzyłem akurat na skrzypcach, gdy do pokoju, który mi przydzielono, wpadł David z pewną dziewczyną, bodajże Nemezis. Rzuciłem bratu groźne spojrzenie i dokończyłem melodię. Oboje milczeli jak zaklęci, póki nie zapisałem ostatniej nuty. Odłożyłem instrument i uniosłem kąciki ust w figlarnym uśmiechu.
- Nie śmiej się tak - mruknął David.
- A cóż się stało, że przychodzisz i jeszcze przyprowadzasz tak piękną pannę w moje skromne progi?
- Trzymaj mnie, bo zaraz..
- Spokojnie! - przerwała Nemezis. - Jesteś Skrzypek, prawda? Jak inaczej Cię nazywać?
- Little, Little Boy, Chłopiec, Mały Chłopiec, Wirtuoz... - wymieniałem. - Ale lepiej powiedz, co się stało. Wojna dotarła tutaj, czy jak?
- A żebyś wiedział... - westchnął David, siadając przy biurku.
- Słucham? - natychmiast spoważniałem. - Opowiedzcie mi wszystko od początku do końca.
(Nemezis? David?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz