czwartek, 2 maja 2013

Od Pasiguri do kogoś


Pierwszy dzień tutaj, a mnie już się nie spodobało. Przyzwyczaję się jednak. Mam na to dziewięć lat. A jak się nie przyzwyczaję, to zwariuję. Wolałabym jednak to pierwsze. Choć od kilku lat wszystko sprowadza się do drugiego.
Tak rozmyślając szłam szybkim krokiem przez duży korytarz jakiegoś budynku. Miałam na sobie zwykłe ubranie. Granatową bokserkę, jeansy i czerwony pasek. W pochwie, zawieszonej na plecach schowany był sędzia. I oczywiście kogoś stratowałam. Jak zawsze, kiedy szłam zamyślona. Aż odrzuciło mnie do tyłu. Potrząsnęłam jednak głową i ruszyłam dalej, nie darząc tego kogoś nawet spojrzeniem. Zatrzymałam się jednak i odwróciłam powoli. Najpierw głowę, potem tors, a na koniec stałam ze skrzyżowanymi rękami i mierzyłam wzrokiem tego kogoś. Musiałam wyglądać nieco... dziwnie, stojąc tak i nic nie mówiąc.
- Oprowadzisz mnie? - zapytałam.
Nie przywitałam się. Nie przeprosiłam. To było przecież zbędne. Od pojawienia się tu chciałam, żeby ktoś mnie oprowadził. A teraz nadrzyła się okazja.

[Może ktoś dokończy? Tylko ktoś, kto nie boi się konsekwencji rozmowy z Pas ;D]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz