Zaprowadziłam Karou i jej towarzyszkę do Leśnego Pana. Na miejscu
oprócz Mistrza zastałyśmy troje wybrańców z naszego roku i Smoka.
- Dobrze, że już jesteście - powiedział do nas Leśny Pan - Dziś
mieliśmy trenować robienie eliksirów, ale plany trochę się zmieniły - przerwał
i spojrzał na Smoka jakby...z wyrzutem? - Mistrz walki trochę za bardzo poturbował
tych tutaj – mówiąc to wskazał na trójkę wybrańców – Trzeba im pomóc. To będzie
taki wasz sprawdzian czy nadajecie się na medyków
Po tych słowach zapadła napięta cisza. Przerwał ją dopiero
jęk jednego z rannych.
- No dobra. Zaczynajcie! – warknął Smok
Posłusznie podeszłam do chłopaka, któremu chwilę wcześniej wyrwał
się jęk bólu i zaczęłam opatrywać jego rany…
(Proszę żeby jakiś chłopak dokończył)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz