piątek, 3 maja 2013

Od Ice CD Davida

- Masz może ochotę po zajęciach na kawę, czy coś? - zapytałam. Trochę głupio tak, ale David jest strasznie miły!
- W sumie to tak. - uśmiechnął się. Ruszyliśmy do hali treningowej, gdzie Smok już czekał. Był co najmniej wściekły.
- Spóźniliście się. - powiedział lodowatym głosem, który nie zrobił na mnie wrażenia. - Zająć pozycje. - Po jego głosie poczułam, że to nie będzie przyjemny trening. W sumie dobrze czułam. Użył... Magii... Próbowałam jakoś się bronić, uciekać. Ćwiczyłam refleks, zresztą to było dość przydatne.
- Cholera. - zaklęłam, kiedy upadłam. Dostałam czymś w nogę, ale wstałam i uciekałam dalej. Nawet nie było źle. Trening skończył się tak szybko jak się zaczął.
- Wasza trójka, do Leśnego Pana. Tam was opatrzą. - powiedział skazując na trzy osoby, w tym na Davida. Hmm, czyli nici z kawy. Kurczę, on tu jest ranny, a ja o kawie! Smok spojrzał na moją nogę.
- Ty też idź. - powiedział.
- Miałam gorsze wypadki. Poradzę sobie. - warknęłam. Odrzuciłam włosy na plecy i wyszłam za rannymi. Pomachałam Davidowi i poszłam do pokoju. Chciałam w końcu się wyspać. Po jakichś 2 godzinach ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je. Stał tam David
- To jak? Idziemy na tą kawę? -

< David?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz