- To może pójdziemy się przejść? – zaproponował
- Chyba do pokoju! – zawołał Leśny Pan, pojawiając się
niespodziewanie koło nas
- Ale Mistrzu już nic mi nie jest! – zaprotestował David –
Czuję się dobrze, naprawdę….
- Bez dyskusji! – uciął Mistrz – Nemezis odprowadzisz go!
- Tak Mistrzu – odpowiedziałam z westchnieniem – Chodźmy –
mruknęłam do chłopaka
- Czemu się zgodziłaś? – zapytał kiedy opuściliśmy teren Leśnego
- Bo mielibyśmy kłopoty, a tak możemy wykorzystać sytuacje –
mrugnęłam do niego porozumiewawczo – Przecież Mistrz nie powiedział, że masz iść
prosto do pokoju nie?
- No…
- No, więc pójdziemy do pokoju przez park
- Podoba mi się ten pomysł – powiedział z błyskiem w oku
- No to chodź
Pociągnęłam Davida do parku. Spacerowaliśmy wśród drzew i
krzewów, rozmawiając i śmiejąc się.
Nagle stanęłam jak wryta bo przed moimi oczami ukazała się
straszna scena…
Zobaczyłam oddziały centurionów. Były ich setki, tysiące potworów.
Dowodzili nimi potężni magowie, a przed nimi, na wzgórzu stał największy z
Ikarian ich Król i dowódca. Wyglądało to tak jakby chcieli zaatakować jakieś
miasto, ale nie o to tym razem chodziło. Celem ataku była….Silence! Nasza
wyspa! Ikarianie szykowali się na nas. Do tego byli im potrzebni Ci wszyscy
magowie. Chcieli za ich pomocą się tu dostać i wziąć nas z zaskoczenia!
Po chwili wizja znikła, a ja zachwiałam się roztrzęsiona.
Poczułam, że ktoś mnie chwycił za rękę żebym nie upadła, a potem usłyszałam głos
Davida.
- Nemezis, co jest grane?
- To nic, tylko…muszę iść do Żelaznego – odpowiedziałam cicho
- Przecież widzę, że coś jest nie tak – zaprotestował –
Dziewczyno jesteś blada jak ściana! Powiedz co się stało!
Opowiedziałam mu co zobaczyłam. Kiedy skończyłam David
powiedział…
(David?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz