piątek, 3 maja 2013

Od Ice CD Pasiguri, do kogoś.

Ruszyłyśmy ścieżką przez las. Pasiguri jechała obok mnie. Nie rozmawiałyśmy, tylko w milczeniu przemierzałyśmy las.
- O której są zajęcia? - przerwała cisze. Spojrzałam w niebo. Potrafiłam określić godzinę po jego ułożeniu. Ale to chyba, każdy potrafi.
- Za około 30 minut. - powiedziałam. Zawróciłyśmy konie i galopem wróciłyśmy pod stajnię.
- Dzięki za oprowadzenie. - rzekła Pasiguri i poszła rozsiodłać swojego wałacha. Zrobiłam to samo z Walkirią i zaczęłam się kierować na zajęcia. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Oparłam się o chłodną ścianę.

- Zostaw ją. Nic Ci nie zrobiła!- zawołała jasnowłosa kobieta przytulająca czerwonowłosą dziesięciolatkę.
- Uspokój się Chianno! Musisz nam ją oddać! - powiedział mężczyzna.
- Nigdy. - warknęła kobieta. Wzięła córkę na ręce i zaczęła uciekać. Strzała przebiła jej plecy i wydostała się z drugiej strony. Chianna upadła. Dziewczynka wydostała się z jej ramion i próbowała ją obudzić.
- Mamusiu. Mamusiu wstań. - szeptała. Jednak kobieta nie podniosła. Czerwonowłosa ucałowała czoło mamy i uciekła.

Otworzyłam oczy. Opierałam się o chłodny mur, nie chciałam wstać. Skuliłam się i pozwoliłam, aby łzy płynęły. Właśnie widziałam śmierć własnej matki i to jak ją zostawiłam. Łkałam wtulając się we własne ramiona.
- Nic ci nie jest? - usłyszałam obcy głos.

<Hej, dokończy ktoś???>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz