sobota, 27 kwietnia 2013

Od Pain do kogoś.

Od "oszczędzenia" Żelaznego minęły 2 dni. Czułam się z tym dziwnie- jeszcze nigdy nie  odrzuciłam wezwania, zwłaszcza teraz...
---
Właśnie ćwiczyłam walkę kataną, kiedy przede mną pojawił się Żelazny, i jakiś facet.
- Czego chcecie?- szepnęłam, chowając katanę do pochwy.
- Dość długo cię obserwowaliśmy. Od teraz jesteś wybrańcem.- powiedział.
- Ja!? Działam na własną rękę, nie będę walczyć dla innych.- powiedziałam oschle, znów wyjmują miecz.
- Ale czy my cię o to prosimy?- spytał z ironią.
Podszedł do mnie spokojnie, i wykręcił mi rękę.
- Idziesz z nami, czy tego chcesz, czy nie.- warknął.
- Niestety, ale z wami nie idę.- mruknęłam, uciskając palcami jego lewy bark. Na chwilę rozluźnił uścisk, przez to się uwolniłam.
Drugi mężczyzna starał się to załatwić bardziej dyplomatycznie.
- Pain, jesteś bardzo silna. Niestety, ale musisz bez względu na wszystko. Jeśli będziesz się upierać, zabierzemy cię siłą.- powiedział.
- Będzie ciekawie, nieprawdaż?- spytałam, bawiąc się kosmykiem włosów.- Aż 9 lat będę latać w przestworzach, a uczyć mnie będą potężni magowie...- szepnęłam, rozkładając ręce.
- Dokładnie. To będą najtrudniejsze 9 lat w twoim życiu...- szepnął.
- Wspaniale. Kocham wyzwania...- szepnęłam, podchodząc do niego.- Ale wiem, że będzie to okropne przeżycie. Ale wiem, że dam sobie radę. Inaczej, już dawno zniszczyły by mnie Centauriony.- powiedziałam.- Zaprowadźcie mnie.
---
W końcu dotarliśmy. Weszłam do budynku, niestety, od razu na kogoś wpadłam. Odruchowo wyjęłam katanę, i przyłożyłam do szyi nieznajomego.
- A ty, kim jesteś?- spytałam potulnie.
[ Ktoś dokończy?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz