sobota, 27 kwietnia 2013

Od Nemezis do Killera

Siedziałam na ławce w moim ulubionym parku gdzie miałam widok na wszystko co się działo w mieście. Obserwowałam Centuriony czyniących wszędzie spustoszenie oraz ludzi, którzy albo uciekali na widok wroga, albo próbowali walczyć co nieszczególnie im wychodziło. W pewnym momencie wśród tłumów zauważyłam dwóch mężczyzn, którzy dokądś szli. W odróżnieniu od innych byli beznamiętni i nie zwracali uwagi na otoczenie. Kim oni byli? Nie miałam pojęcia, ale intuicja podpowiadała mi, że powinnam się tego dowiedzieć. Miałam przeczucie, ze muszę za nimi iść bo od tego zależy moje przyszłe życie... Wstałam więc z ławki i niepostrzeżenie ruszyłam za facetami. Na początku szli głównym traktem, ale potem skręcili w ciasne, opustoszałe uliczki i musiałam nieźle się postarać żeby mnie nie zauważyli...
W pewnej chwili mężczyźni zniknęli za zakrętem. Ucichły ich kroki. Zrozumiałam, że zorientowali się, że tu jestem. Chciałam się szybko wycofać, ale wpadłam na kolejnych dwóch facetów. Zaklęłam cicho. To pułapka! Jeden z facetów chwycił mnie mocno za ręce i zaciągnął za zakręt gdzie czekała dwójka, których śledziłam. Jak się okazało był to ślepy zaułek więc nie miałam dokąd uciec.
- Czego chcecie? - zapytałam beznamiętnie
- Zabrać Cię - odpowiedział krótko
- Jeśli myślicie, że wrócę do Ikarian to...- zaczęłam stanowczo, ale mi przerwali
- Nie jesteśmy Ikarianami i nie chcemy żebyś Ty do nich dołączyła. Zostałaś wybrana.
- Eh...z deszczu pod rynnę co? - mruknęłam, a potem westchnęłam ciężko - No dobra. Prowadźcie.
- Zgadzasz się - zdumiał się facet, który mnie trzymał
- Przecież i tak byście mnie zabrali - powiedziałam zirytowana - Wolę więc zachować resztki godności. A właśnie mówiąc o godności. Może mnie wreszcie puścisz?!

Zaprowadzono mnie do Silence. Faceci, którzy mnie złapali nie odstępowali mnie nawet na krok dopóki nie przyszedł Żelazny i nie kazał im odejść.
- Witaj Alexandro - powiedział Mistrz kiedy zostaliśmy sami - Od teraz ta wyspa to twój nomy dom
- Tak, wiem - przytaknęłam - Nie wyjdę stąd przez 9 lat
- Jak zwykle dobrze poinformowana - uśmiechnął się Żelazny 
- No to teraz mogę się tu sama rozejrzeć? - zapytałam z miłym uśmiechem, chcąc zyskać jego sympatię
- Możesz się rozejrzeć, ale nie sama - odpowiedział - Zaraz znajdę kogoś kto Cię oprowadzi
Rozejrzał się wokoło i wyłowił wzrokiem białowłosego chłopaka.
- Killer! Podejdź tu chłopcze! - zawołał
- Tak, Mistrzu? - chłopak natychmiast znalazł się obok nas
- To jest Nemezis - przedstawił mnie - Chce poznać wyspę. Oprowadzisz ją?

(Killer dokończ proszę)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz