niedziela, 28 kwietnia 2013

Od Layli do kogoś.


Siedziałam na skraju lasu. Przede mną rozprzestrzeniały się chmury, a pode mną trawa błyszczała od rosy. Wstałam, i podleciałam do góry. Leciałam długo ponad chmurami kiedy nagle coś mnie uderzyło i zaczęłam spadać. Spojrzałam w dół i zobaczyłam grupę ludzi, gdy nagle wylądowałam na jakimś chłopaku.
- P-Przepraszam. - Powiedziałam wstając z nieznajomego.
- Nic nie szkodzi. - Odparł.
- Czy mogę zaprosić cię na kawę w ramach przeprosin??
- Tak.
Poszliśmy do kawiarni. Usiadłam przy stoliku a on na przeciwko mnie. Byliśmy w kawiarni sami.
- Dobra. - Warknęłam. - Czego chcesz? Nie chce być nikomu nic winna.
- To znaczy??? - Zapytał.
- Czego chcesz? Pieniędzy, władzy? Chcę stąd już spadać.
- A przed chwilą byłaś taka... miła.
- No widzisz. Pech. Życie. - Wzruszyłam ramionami. - Więc? Czego chcesz?
- Może najpierw wyjawisz mi swoję imię?
- Layla Okomii. A ty jesteś...?

<Ktoś dokończy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz