Nie wierzę w szczęście, ani w zbiegi okoliczności. Ale dziwne wtedy uznałem że to był "szczęśliwy" traf. Jak już miałem "przyjemność" na kogoś wpaść i to w tak niefartowny sposób wypadałoby co najmniej przeprosić. Uśmiechnąłem się do niej lekko. Zaproponowałem kawę.
- Czemu nie? - wzruszyła ramionami i poszliśmy
< Karou?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz