- Więc co cię zatrzymuje?- spytałam szorstko.
- Nie wiem.- uśmiechnął się.
- Jak możesz się uśmiechać?- spytałam oschle.- Jesteśmy w zakonie, gdzie nie ma wyjścia, ja nie mogę swobodnie zabijać, wszystko jest do du*y.- mruknęłam, "głaszcząc" pochwę katany.
- Trzeba myśleć pozytywnie, nie?- spytał z uśmiechem.
- Tutaj nie można myśleć pozytywnie. W końcu zginiemy, nieważne, czy śmiercią naturalną, czy skokiem w przepaść. Zginiemy, i całe nasze starania pójdą na marne...- westchnęłam, wchodząc do pokoju.- Nie bronię ci być optymistą, ale w tych okolicznościach to trochę dziwne.
[ CD? :3]
wtorek, 30 kwietnia 2013
Od Pain do kogoś.
Wolny dzień. Po treningu, wszyscy gdzieś poszli. Weszłam do ogromnej sali, której wcześniej nie widziałam. W samym kącie był fortepian. Na sam widok instrumentu aż palce mi świerzbiły. Nie grałam od tylu lat... Rozejrzałam się. Nikogo przecież nie było... Powoli i ostrożnie usiadłam przy instrumencie...
- Może... My Soul, Your Beats?- spytałam sama siebie.
W sumie, to był dobry pomysł. Moja ulubiona piosenka, która bajecznie brzmiała na fortepianie, i zawsze będę ją pamiętać...
- Od czego zaczynałam?- spytałam sama siebie, kiedy po chwili wszystko mi się przypomniało.
- No, Sakura... W końcu możesz sobie coś przypomnieć ze starych dobrych czasów...- mruknęłam.
Zaczęłam grać, aż w końcu zupełnie mnie to poniosło, tak samo jak zabijanie.
- Może... My Soul, Your Beats?- spytałam sama siebie.
W sumie, to był dobry pomysł. Moja ulubiona piosenka, która bajecznie brzmiała na fortepianie, i zawsze będę ją pamiętać...
- Od czego zaczynałam?- spytałam sama siebie, kiedy po chwili wszystko mi się przypomniało.
- No, Sakura... W końcu możesz sobie coś przypomnieć ze starych dobrych czasów...- mruknęłam.
Zaczęłam grać, aż w końcu zupełnie mnie to poniosło, tak samo jak zabijanie.
- Brawo, kochana...- uśmiechnęłam się.
Zaczęłam grać kolejną piosenkę, powoli przypominając sobie tekst.
- Miokutta te wo futta yokatta ne to...*- powtórzyłam ostatnie zdanie pierwszej piosenki.
Heh, nie mogłam przypuszczać, że jestem aż tak słaba. Powoli i z utęsknieniem odeszłam od fortepianu. W drzwiach zobaczyłam czyjąś sylwetkę. Świetnie! Teraz cały świat się dowie, że "Pain jest wrażliwa"... Żałosne.
- Mam nadzieję, że nie widziałaś/eś nic.- mruknęłam, wychodząc.
[ Czy ktuś pragnie CD? :3]
*Miokutta te wo futta yokatta ne to.- Pomachałam na do widzenia, "Cieszę się".- mniej więcej takie tłumaczenie ^^
Od Ice CD Karou, do kogoś.
Byłam wkurzona. Szczerze? Chciałam wyzwać ją na pojedynek, ale ona tylko się uśmiechnęła i przedstawiła się.
- Co to za cudna klacz? - zapytała wskazując na Walkirię.
- To Walkiria. Czteroletnia, klacz angielska. - powiedziałam. Dziewczyna pogłaskała ją. Rozmawiałyśmy jakiś czas, o osobach, które spotkałyśmy.
- Hmm. Póki co rozmawiałam tylko z Nemezis, Tygrysem... No i tobą. - powiedziałam. Karou spojrzała na mnie.
- Hmm. Też z nimi się poznałam. I jeszcze z Killerem. -
- Killer? - zdziwiłam się.
- Trochę trudno go przeoczyć. Białe włosy i blizna na policzku. - uśmiechnęła się. Chyba, rzeczywiście mignął gdzieś na korytarzu, czy coś.
- Hej dziewczyny, Kogo obgadujecie? - usłyszałam czyjś głos za moimi plecami.
<Dokończy ktoś? >
Od Miśki CD Tygrysa
--Piękna piosenka,lecz nic nie rozumiem.
-Chodzi o to że...
{Na serio nie rozumiem,Tygrys?}
Od Nemezis CD Mikuo
- Ja nie mam żadnych zdolności - odpowiedziałam niepewnie
- Na pewno masz - powiedział z przekonaniem w głosie - Inaczej byś tu nie trafiła
- Ehh..No można powiedzieć, że znam przyszłość....
- Jak to? - przerwał mi
- No....mam przeczucia i wizje....- wzruszyłam ramionami
- Ale jak to sie dzieje? - zainteresował sie - Przecież nie pojawiają sie od tak
- Jasne, że nie - roześmiałam się - Mam je tylko wtedy kiedy jest mi to bardzo potrzebne albo dotknę czegoś lub kogoś i to wywoła wizję - wyjaśniłam
Zdziwiłam sie, że chciałam aż tyle o sobie zdradzić. Zazwyczaj nie mówiłam za dużo zwłaszcza o sobie, ale w towarzystwie Mikuo czułam sie świetnie. Może dlatego, że chłopak nie patrzył na mnie jak na wyrzutka albo czarownice?
- A widzisz też przeszłość? - zapytał nieoczekiwanie Mikuo
- Tak, czasami - przytaknęłam - A czemu pytasz?
(Mikuo?)
- Na pewno masz - powiedział z przekonaniem w głosie - Inaczej byś tu nie trafiła
- Ehh..No można powiedzieć, że znam przyszłość....
- Jak to? - przerwał mi
- No....mam przeczucia i wizje....- wzruszyłam ramionami
- Ale jak to sie dzieje? - zainteresował sie - Przecież nie pojawiają sie od tak
- Jasne, że nie - roześmiałam się - Mam je tylko wtedy kiedy jest mi to bardzo potrzebne albo dotknę czegoś lub kogoś i to wywoła wizję - wyjaśniłam
Zdziwiłam sie, że chciałam aż tyle o sobie zdradzić. Zazwyczaj nie mówiłam za dużo zwłaszcza o sobie, ale w towarzystwie Mikuo czułam sie świetnie. Może dlatego, że chłopak nie patrzył na mnie jak na wyrzutka albo czarownice?
- A widzisz też przeszłość? - zapytał nieoczekiwanie Mikuo
- Tak, czasami - przytaknęłam - A czemu pytasz?
(Mikuo?)
Od Killera CD Karou
Nie wierzę w szczęście, ani w zbiegi okoliczności. Ale dziwne wtedy uznałem że to był "szczęśliwy" traf. Jak już miałem "przyjemność" na kogoś wpaść i to w tak niefartowny sposób wypadałoby co najmniej przeprosić. Uśmiechnąłem się do niej lekko. Zaproponowałem kawę.
- Czemu nie? - wzruszyła ramionami i poszliśmy
< Karou?>
Od Killera CD Dżu
Dlaczego ja muszę być tak miły? Dlaczego mam taki wyrodny charakter? Nie wiem tego..., dlaczego skoro wcale nie miałem łatwej przeszłości nie mogę się zachowywać jak większość? Mam tyle pytań a tak mało odpowiedzi...., no cóż jak widać taka moja droga losu i tyle, muszę się z nią pogodzić. Rozumiem że zawsze to mój wybór jak się zachowam, ale po prostu nie potrafię inaczej. W końcu odezwałem się by przerwać tą pustą bezdenną ciszę.
- Według mnie nie pasujesz na zabójczynię, jesteś zbyt miła
- Ja? Miła? - zdziwiła się - Ja jestem wredna jak mówi większość osób
- Ja tego nie widzę, do mnie jesteś miła....
< Dżu? Nie próbuj mnie znów wkręcać!>
Od Karou CD Ice
Nieźle wkurzona miałam ochotę wyzwać dziewczynę na pojedynek ale powstrzymałam się w ostatniej chwili.Nienawidziłam kłótni i sporów.Tak,więc uśmiechnęłam się w odpowiedzi na krzyk.Dziewczyna zdziwiła się nieco i zsiadła z konia.
-Jak masz na imię ? - zapytała
~Karou a Ty ?
-Ice
Ice CD ?
-Jak masz na imię ? - zapytała
~Karou a Ty ?
-Ice
Ice CD ?
Od Ice do kogoś : )
Nemezis poszła oprowadzić nowego. Coraz więcej nas tu jest. Czy to dobrze? Nie wiem. Znowu sama ruszyłam do stajni. Wskoczyłam na Walkirię (moją karą kobyłkę) i ruszyłam do lasu. Drzewa zawsze dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego? Hmmm. Są tematy, których wolę nie poruszać. Bez zbędnego pośpiechu ruszyłam przez las. Wdychałam zapach natury.
- Uważaj jak jeździsz! - usłyszałam.
- Ty lepiej patrz gdzie chodzisz! - krzyknęłam.
<Ktoś może dokończy?>
- Uważaj jak jeździsz! - usłyszałam.
- Ty lepiej patrz gdzie chodzisz! - krzyknęłam.
<Ktoś może dokończy?>
Od Tygrysa C.D. Miśki
- Nie bój się mnie, jeszcze nikogo nie pogryzłem - uśmiechnąłem się lekko.
-- Nie boję się ja tylko... - wstała i chciała wyjść.
- Posłuchaj, piosenka powie Ci więcej niż miliony słów...
( Miśka cd?)
-- Nie boję się ja tylko... - wstała i chciała wyjść.
- Posłuchaj, piosenka powie Ci więcej niż miliony słów...
( Miśka cd?)
Od Karou do Killera
Wracałam właśnie do swojego pokoju gdy nagle ktoś wpadł we mnie z impetem.W jednej chwili nasze usta się zetkneły.Gwałtowownie od niego odskoczyłam.Mimo że starałam się nie zaczerwienić i tak to się stało.Staliśmy tak przez kilka chwil.Ja w tym czasie zdołałam się opanować
~ Masz mi coś do powiedzenia ? -powiedziałam ostro
-Przepraszam - zreflektował się
~Nie ci będzie
-Masz może ochotę na kawe ?
(Killer CD ?)
~ Masz mi coś do powiedzenia ? -powiedziałam ostro
-Przepraszam - zreflektował się
~Nie ci będzie
-Masz może ochotę na kawe ?
(Killer CD ?)
Od Mikuo CD Nemezis
-Witak,jestem Mikuo,dziękuję,ale doskonale się tu orientuję-uśmiechnąłem się
-Jak to?
-Mam swoje sposoby
-He?
-Hehe,oprowadziła mnie Charlotte...a raczej Miśka,Żelazny właśnie kazał mi cię rozruszać
Pobiegłem w las,ona za mną.
-Aaa...trening?-zapytała
-Taa.
'Fajna ta Nemezis'-pomyślałem
-Władasz wodą?-zapytała
-Tak,a ty?-zapytałem uśmiechnięty
{Nemezis?xD}
Od Miśki CD Tygrysa
--'Jak ja kocham tę muzykę'-pomyślałam patrząc na niego.
Skończył grać.
-Mogę...cię nauczyć-powiedział z uśmiechem
--Och!Naprawdę?
-Tak.
Usiadłam mu na kolanach.
-Patrz...-wziął moje ręce i zaczął dotykać nimi delikatnie klawiszy-a teraz spróbuj sama-puścił moje ręce.
Trochę nieswojo czułam się na jego kolanach,ale miłość do muzyki to przezwyciężyła.
-Masz talent-uśmiechnął się
Zarumieniłam się ledwo widocznie
--Jak widzisz ja...-zrezygnowałam
Chwila ciszy...
-Wykorzystałaś swoją ulubioną piosenkę,jak to zrobiłaś?
--Słuchałam cię uważnie...
Zeszłam z jego kolan.
{Tygrys?}
Od Nemezis CD Ice, do Mikuo
- Jasne, chodźmy - powiedziałam z uśmiechem
Ruszyłyśmy do wyjścia kiedy usłyszałam krzyk Smoka
- Nemezis! Ty zostajesz!
- Ale...dlaczego? - zapytałam niepewnie, zatrzymując się w pół kroku
- Chcę żebyś kimś się zajęła
- Zajęła?
- No oprowadziła i wyjaśniła co i jak - zirytował się Mistrz
- No dobrze - zgodziłam się - Gdzie mogę go znaleźć?
- Zaraz go przyprowadzą do bram głównych. Pospiesz się żeby się sam gdzieś nie pałętał!
Zgodnie z rozkazem pobiegłam do głównego wejścia. Kiedy tam dotarłam akurat Żelazny wprowadził jakiegoś niebieskowłosego chłopaka, który wyglądał na trochę zdezorientowanego...Zresztą trudno się dziwić. Ja pewnie wyglądałam tak samo...
Podeszłam do niego i zagadnęłam przyjaźnie:
- Witaj, jestem Nemezis. Mam Ci tu pokazać co i jak
(Mikuo dokończ proszę)
Ruszyłyśmy do wyjścia kiedy usłyszałam krzyk Smoka
- Nemezis! Ty zostajesz!
- Ale...dlaczego? - zapytałam niepewnie, zatrzymując się w pół kroku
- Chcę żebyś kimś się zajęła
- Zajęła?
- No oprowadziła i wyjaśniła co i jak - zirytował się Mistrz
- No dobrze - zgodziłam się - Gdzie mogę go znaleźć?
- Zaraz go przyprowadzą do bram głównych. Pospiesz się żeby się sam gdzieś nie pałętał!
Zgodnie z rozkazem pobiegłam do głównego wejścia. Kiedy tam dotarłam akurat Żelazny wprowadził jakiegoś niebieskowłosego chłopaka, który wyglądał na trochę zdezorientowanego...Zresztą trudno się dziwić. Ja pewnie wyglądałam tak samo...
Podeszłam do niego i zagadnęłam przyjaźnie:
- Witaj, jestem Nemezis. Mam Ci tu pokazać co i jak
(Mikuo dokończ proszę)
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Od Ice CD Nemezis
No świetnie! Smok u mnie w pokoju! I na dodatek zaspałam na zajęcia!
- Ubieraj się! Natychmiast. - powiedział. Posłuchałam go i pobiegłam do szafy. Wzięłam szybko jakieś pierwsze lepsze ubrania i mój ulubiony piracki kapelusz. Już miałam wychodzić, ale zawróciłam założyłam szybko buty i porwałam broń ze stolika.
- Gotowa. - powiedziałam podbiegając do drzwi. Ale Smoka już tam nie było. Za to stała tam Nemezis.
- Idziemy? - zapytała. Kiwnęłam głową i ruszyłyśmy na trening.
***
- ICE! ATAKUJ! PÓKI NIE ZROBISZ TEGO CO KAŻĘ NIGDZIE NIE PÓJDZIESZ!- krzyczał Smok. Od prawie 3 godzin trenuję to samo. Zacisnęłam zęby i ruszyłam do ataku. Salto, przeturlanie się, szybkie wstanie, piruet i...
- TAK! O TO CHODZIŁO! - krzyknął Mistrz. Nie wiem co chciał dalej powiedzieć, bo wybuch mojego celu zagłuszył wszystko. Wybrani poklepali mnie po plecach i wyszli z hali treningowej. Podnisłam broń i ruszyłam za nimi.
- Brawo Ice. - powiedziała Nemezis. Kawałek dalej zauważyłam Tygrysa. Skinęłam ku niemu głową, ale chyba mnie nie zauważył.
- Dzięki Nem. Jestem strasznie głodna. Idziemy?
<Nemezis?>
- Ubieraj się! Natychmiast. - powiedział. Posłuchałam go i pobiegłam do szafy. Wzięłam szybko jakieś pierwsze lepsze ubrania i mój ulubiony piracki kapelusz. Już miałam wychodzić, ale zawróciłam założyłam szybko buty i porwałam broń ze stolika.
- Gotowa. - powiedziałam podbiegając do drzwi. Ale Smoka już tam nie było. Za to stała tam Nemezis.
- Idziemy? - zapytała. Kiwnęłam głową i ruszyłyśmy na trening.
***
- ICE! ATAKUJ! PÓKI NIE ZROBISZ TEGO CO KAŻĘ NIGDZIE NIE PÓJDZIESZ!- krzyczał Smok. Od prawie 3 godzin trenuję to samo. Zacisnęłam zęby i ruszyłam do ataku. Salto, przeturlanie się, szybkie wstanie, piruet i...
- TAK! O TO CHODZIŁO! - krzyknął Mistrz. Nie wiem co chciał dalej powiedzieć, bo wybuch mojego celu zagłuszył wszystko. Wybrani poklepali mnie po plecach i wyszli z hali treningowej. Podnisłam broń i ruszyłam za nimi.
- Brawo Ice. - powiedziała Nemezis. Kawałek dalej zauważyłam Tygrysa. Skinęłam ku niemu głową, ale chyba mnie nie zauważył.
- Dzięki Nem. Jestem strasznie głodna. Idziemy?
<Nemezis?>
Nowa autorka
Właśnie zostałam nową autorką bloga.Możecie do mnie pisać opowiadania.Być może w przyszłości zostanę adminką ale póki co autorką.Teraz podsumowanie:
~można pisać do mnie opowiadania i nic więcej ^.^
Życzę miłego wieczoru !
~można pisać do mnie opowiadania i nic więcej ^.^
Życzę miłego wieczoru !
Od Nemezis CD Stelli
- Ok. Czyli wiemy już, że mamy iść na zachód, ale nie wiemy czego szukamy. A może...- urwałam bo naszło mnie pewne przeczucie - Chodź! - krzyknęłam do Stelli i ruszyłam biegiem w las
Po kilku minutach dotarłam do niewielkiego wzgórza. Chwilę później dobiegła do mnie Stella.
- No i po co mnie tu przyprowadziłaś? - zapytała trochę zirytowana
- Po to - powiedziałam, wskazując ledwo widoczne wejście do jaskini - Wchodzimy?
(Stella?)
Po kilku minutach dotarłam do niewielkiego wzgórza. Chwilę później dobiegła do mnie Stella.
- No i po co mnie tu przyprowadziłaś? - zapytała trochę zirytowana
- Po to - powiedziałam, wskazując ledwo widoczne wejście do jaskini - Wchodzimy?
(Stella?)
Od Stelli C.D. Nemezis
- Wartościowe przedmioty i informacje... - powtórzyłam.
- Tu jest ślad! - Nemezis wskazała ledwie widoczny na ziemi ślad.
Spojrzałam dalej. Skoro jedna wskazówka był na ziemi, drugiej należało szukać...
- Widzisz to drzewo? - wskazałam ręką. - To nie wygląda na naturalnie wyrastającą gałąź.
Podbiegłam do drzewa kilka metrów od nas. Gałąź była nienaturalnie wygięta i wskazywała zachód.
(Nemezis?)
- Tu jest ślad! - Nemezis wskazała ledwie widoczny na ziemi ślad.
Spojrzałam dalej. Skoro jedna wskazówka był na ziemi, drugiej należało szukać...
- Widzisz to drzewo? - wskazałam ręką. - To nie wygląda na naturalnie wyrastającą gałąź.
Podbiegłam do drzewa kilka metrów od nas. Gałąź była nienaturalnie wygięta i wskazywała zachód.
(Nemezis?)
Od Karou CD. Nemezis, do Tygrysa
Zastanowiłam się i stwierdziłam że warto spróbować.
-Ostrzegam tylko że nie jestem dobrą nauczycielką - rzekłam żartobliwie
-A czemuż to ? - zapytała Nemezis
-Nie mam cierpliwości - stwierdziłam
Mimo moich zapewnień nauka poszła zaskakująco dobrze.Przy każdym upadku śmiałyśmy się wspólnie i nie traciłyśmy wiary w siebie.Po skończonym treningu Nemezis powiedziała:
-Musimy kiedyś to powtórzyć
-Rzeczywiście
-Co powiesz na środę ?
-Bardzo chętnie
Nagle ktoś otworzył drzwi
(Tygrys CD ? )
-A czemuż to ? - zapytała Nemezis
-Nie mam cierpliwości - stwierdziłam
Mimo moich zapewnień nauka poszła zaskakująco dobrze.Przy każdym upadku śmiałyśmy się wspólnie i nie traciłyśmy wiary w siebie.Po skończonym treningu Nemezis powiedziała:
-Musimy kiedyś to powtórzyć
-Rzeczywiście
-Co powiesz na środę ?
-Bardzo chętnie
Nagle ktoś otworzył drzwi
(Tygrys CD ? )
Od Nemezis CD Karou
Kiedy doszłyśmy do pokoju Karou zagadnęłam:
- Może nauczyłabyś mnie tańczyć?
- Słucham? - zdziwiła się i zaczerwieniła
- No jak weszłam to widziałam, że tańczyłaś - wyjaśniłam - Bardzo mi się to podobało i sama bym chciała ruszać sie z takim wdziękiem - wyznałam - To co? Nauczysz mnie?
(Karou?)
- Może nauczyłabyś mnie tańczyć?
- Słucham? - zdziwiła się i zaczerwieniła
- No jak weszłam to widziałam, że tańczyłaś - wyjaśniłam - Bardzo mi się to podobało i sama bym chciała ruszać sie z takim wdziękiem - wyznałam - To co? Nauczysz mnie?
(Karou?)
Od Nemezis CD Stelli
- Możecie zacząć - powiedział Mistrz - Musicie, działając wspólnie odkryć miejsce w którym ukryłem pewną rzecz
- Nie powie nam Pan nawet co? - zdziwiła się Stella
- Dobry szpieg wyłapie wartościowe przedmioty czy informacje - uśmiechnął się Mistrz - Dla ułatwienia rozrzuciłem po lesie małe wskazówki. Do dzieła! Macie czas do północy! - zawołał i się ulotnił
- Dobra, co teraz? - zapytałam
(Stella?)
- Nie powie nam Pan nawet co? - zdziwiła się Stella
- Dobry szpieg wyłapie wartościowe przedmioty czy informacje - uśmiechnął się Mistrz - Dla ułatwienia rozrzuciłem po lesie małe wskazówki. Do dzieła! Macie czas do północy! - zawołał i się ulotnił
- Dobra, co teraz? - zapytałam
(Stella?)
Od Karou CD Nemezis
Dziewczyna okazała się zaskakująco
ujmująca i miła.W drodze do szpitala rozmawiałyśmy o przeróżnych
banałach.Polubiłam ją dość szybko.W szpitalu lekcja upłynęła szybko.W
drodze powrotnej opowiedziała mi dużo o sobie a ja jej także
Nemezis CD ?
Nemezis CD ?
Od Stelli C.D. Nemezis
- Czyli i Ty nie miałaś szczęścia - powiedziałam cicho.
- Tak to jest...
- Co mamy robić? Możemy już zacząć trening? - zapytałam Mistrza.
(Nemezis?)
- Tak to jest...
- Co mamy robić? Możemy już zacząć trening? - zapytałam Mistrza.
(Nemezis?)
Od Patch'a CD Pain
-Jeżeli sobie tego życzysz -ukłoniłem się lekko i uśmiechnąłem.
-Przestań....
-Więc powiedz mi po czym wywnioskowałaś, że chcę stąd iść?
-Nie wiem... -znowu wzruszyła ramionami- po prostu tak mi się wydaję.
-To mylisz się, jak bym chciał to by mnie tu już dawno ni było.
<Pain?>
-Przestań....
-Więc powiedz mi po czym wywnioskowałaś, że chcę stąd iść?
-Nie wiem... -znowu wzruszyła ramionami- po prostu tak mi się wydaję.
-To mylisz się, jak bym chciał to by mnie tu już dawno ni było.
<Pain?>
Od Dżu do Killera.
Przyjaźń damsko-męska? Bardzo rzadkie zjawisko. Myślałam, że mam to szczęście i taka przyjaźń mnie spotka...
Spotkałam pewnego chłopaka o imieniu Killer,był bardzo miły w przeciwieństwie do mnie...no cóż ale tak czy siak zaproponowałam mu spacer zgodził się,nagle powiedział....... {Killer?} |
||
Od Tygrysa C.D. Miśki
- Pięknie śpiewasz... - odparłem kiedy skończyła śpiewać.
-- Lizus!
- To twoje zdanie, a ja próbuję być tylko uprzejmym co nie jest czasami proste.
-- Czyżby? Mówiłeś, że grasz, zagraj coś, tam jest pianino - wskazała na pianino stojące przez ogromnym lustrem.
- Hmm, no dobrze, chodź - wziąłem ją za rękę i pociągnąłem za sobą. Siadłem do pianina "Tęskniłem za grą..." - pomyślałem. Delikatnie musnąłem ręką klawisze i zacząłem grać.
(Miśka? Mam nadzieję, że muzyka się podoba...)
-- Lizus!
- To twoje zdanie, a ja próbuję być tylko uprzejmym co nie jest czasami proste.
-- Czyżby? Mówiłeś, że grasz, zagraj coś, tam jest pianino - wskazała na pianino stojące przez ogromnym lustrem.
- Hmm, no dobrze, chodź - wziąłem ją za rękę i pociągnąłem za sobą. Siadłem do pianina "Tęskniłem za grą..." - pomyślałem. Delikatnie musnąłem ręką klawisze i zacząłem grać.
(Miśka? Mam nadzieję, że muzyka się podoba...)
Od Nemezis CD Stelli
- Nie ma o czym opowiadać - powiedziałam, wzruszajac ramionami - Mój ojciec zginął jak byłam bardzo mała. Matka mnie nie cierpiała więc kiedy pojawiła sie okazja żeby się mnie pozbyć i zarazem trochę zarobić oddała mnie Ikarianom. Byłam u nich przez bite dziesięć lat jako worek treningowy...
- Co? - wtrąciła sie Stella
- No katowali mnie i traktowali jak manekin do ćwiczeń. Jak miałam trochę ponad dziesięć lat udało mi sie im uciec. Potem żyłem sama dopóki nie trafiłam tu - zakończyłam opowieść
Stella przez chwile milczała po czym odezwała sie cicho...
(Stella? Dokończ proszę)
- Co? - wtrąciła sie Stella
- No katowali mnie i traktowali jak manekin do ćwiczeń. Jak miałam trochę ponad dziesięć lat udało mi sie im uciec. Potem żyłem sama dopóki nie trafiłam tu - zakończyłam opowieść
Stella przez chwile milczała po czym odezwała sie cicho...
(Stella? Dokończ proszę)
Nowy członek-Mikuo
Imię:Water
Wiek:20 lat
Płeć:mężczyzna
Charakter:miły,czarujący,silny,szybki,odważny,przyjacielski,potrafi być wredny,podejrzliwy,zabawny
Stanowisko:Obrońca
Umiejętności:Panuje nad wodą...
Pochodzenie:Pochodzi z rodziny Watershawt,jest księciem..
Partnerka:Szuka
Aparycja: Wysoki,przystojny niebiesko włosy mężczyzna.Każdy go lubi:)
Historia:Wykasowali mu pamięć,zna jedynie nazwisko swojej dawnej rodziny i to że jest księciem.
Co mnie wyróżnia?: Ma niebieskie włosy,motto:'Jak Bóg Kubie,tak Kuba Bogu',co oznacza:Jak inni tobie,tak ty innym.Zakaz niemiłego zachowania,łatwo go wyprowadzić z równowagi.
Login:Szczeniak
Inne zdjęcia: X
Od Stelli C.D. Nemezis
- Udało Ci się uciec? - byłam zdziwiona.
Wzruszyła ramionami.
- Ja byłam wychowywana przez ojca - prychnęłam, wiedząć, że aby się poznać, muszę wyjawić jej prawdę o sobie i vice versa. - Należał do tego Zakonu. Był wymagający i nieustępliwy, ciężko ćwiczyłam, ale i tak nigdy mnie nie chwalił. Miał nadzieję, że trafię do Zakonu.
- I tak się stało.
- Ale nie myślę, że to dzięki niemu. Nienawidzę go za to, że nas zostawił, że nie widział śmierci mamy, że uważał, że zostając, wciągnie nas w swoją wojnę... - westchnęłam. - Opowiedz coś o sobie.
(Nemezis?)
Wzruszyła ramionami.
- Ja byłam wychowywana przez ojca - prychnęłam, wiedząć, że aby się poznać, muszę wyjawić jej prawdę o sobie i vice versa. - Należał do tego Zakonu. Był wymagający i nieustępliwy, ciężko ćwiczyłam, ale i tak nigdy mnie nie chwalił. Miał nadzieję, że trafię do Zakonu.
- I tak się stało.
- Ale nie myślę, że to dzięki niemu. Nienawidzę go za to, że nas zostawił, że nie widział śmierci mamy, że uważał, że zostając, wciągnie nas w swoją wojnę... - westchnęłam. - Opowiedz coś o sobie.
(Nemezis?)
Od Miśki CD Tygrysa
Podziwiałam jego odwagę że się do mnie odezwał,raczej nikt mnie nie lubi itp.
--Nie patrzę się na ciebie-odwróciłam się z gracją-i tak,chcę śpiewać.
-Chciałbym usłyszeć twój głos-poprosił
--No nie wiem...-powiedziałam cicho podnosząc mikrofon i odkładając go na półkę.
-Nalegam-złapał mnie za rękę i wcisnął jakiś mikrofon....
--Nowy egzemplarz 300?!-wytrzeszczyłam oczy
-Tak,dla ciebie...-uśmiechnął się
--Dziękuję-szepnęłam ledwo słyszalnie,bo te słowa były mi znane tylko 2 dni.
-Proszę,a teraz zaśpiewaj-puścił moją rękę bym mogła wejść na podwyższenie.
Włączyłam magnetofon z podkładem....
{Tygrys?Nie mogłam się ogar z tą piosenką....jest taka piękna♥Near,far wherever you are....♥ }
Od Nemezis CD Ice
- Jasne - odpowiedziałam z uśmiechem i również wstałam - Dobranoc Mistrzu - pożegnałam sie i wyszłam za Ice.
Poszliśmy do naszych pokoi. Jak sie okazało były tuż obok siebie. Kiedy zatrzymaliśmy sie przed moimi drzwiami powiedziałam.
- No to cześć. Do zobaczenia jutro na treningu
- Chyba dzisiaj na treningu - Ice poprawiła mnie ze śmiechem
Tez sie zadziałać po czym zaczęłam wchodzić do pokoju
- Poczekaj! - zatrzymała mnie dziewczyna - A eliksir?
- Ty go weź - zdecydowałam z uśmiechem - Na pewno bardziej Ci sie przyda - powiedziałam po czym weszlam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.
W środku podeszłam do okna i spojrzałem w noc...Kurcze w jaką noc?! Przecież już prawie jest jasno! Do świtu pozostały dwie może trzy godziny.
Zdałam sobie sprawę, że jesli nie Położę sie choć na chwle to na treningach będę nieprzytomna. Podeszłam więc szybko do łóżka i polozylam sie. Ledwo moja głowa dotknęła poduszki zasnęłam...
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Wstałam i otworzyłam drzwi, jednocześnie przecierając zaspane oczy.
Kiedy zobaczyła kto stoi na korytarzu natychmiast sie obudziłam. Był to Smok patrzacy na mnie z wscieklą miną.
- Mistrzu co...- zaczęłam niepewnie ale mi przerwał
- Trenig! Jesteś spóźniona! Ty i jeszcze jedna dziewczyna, którą zaraz zerwiemy z wygodnego łóżka - mówiąc to Smok podszedł do rzeki pokoju Ice i załomotał w nie pięścią.
Usłyszeliśmy cichy jęk, przekleństwo, po czym w drzwiach stanęła Ica.
- Czy skoro już udało mi sie zasnąć to mogę pospać dłużej niż dwie godziny? - spytała z pretensją w głosie
- Nie! - odpowiedział Smok, a Ice stanęła jak wryta
Najwyraźniej wcześniej go nie zauważyła.
(Ice, co dalej?)
Od Yui CD Michael'a
Gdy rano wyszłam z pokoju,przed drzwiami już stał Michael.
--Już nie śpisz?Jest przecież wcześnie...
-Jeżeli wcześnie dla ciebie to godzina 12,to ja już nie wnikam-zaśmiał się.
--Wybacz dla mnie jest jeszcze wcześnie.
-No dobrze.Więc chodź oprowadzę cię.
<CD?>
niedziela, 28 kwietnia 2013
Od Ice CD Nemezis
Spojrzałam na dziewczynę. Było mi jej żal, ale nie pokazałam tego. Wiem, że takie osoby nienawidzą tego. Zresztą sama jestem taką osobą.
- Jak mam do Ciebie mówić? - zapytałam.
- Nemezis. - odrzekła krótko. Kiwnęłam głową. W pomieszczeniu zapanowała niezręczna cisza. Zaczęłam się zbierać z krzesła.
- To ja już może pójdę.- powiedziałam.
- Stój! Nie skończyliśmy rozmawiać. - powiedział Leśny. Nieźle wkurzona opadłam na krzesło. - Kiedy ostatnio spałaś? Tylko szczerze! - zapytał. Zastanowiłam się.
- Dziesięć, dziewięć dni temu. - warknęłam.
- Ty chyba na głowę upadłaś! - wyrwało się Nemezis. Uśmiechnęłam się.
- Wiesz to bardzo możliwe. - powiedziałam. Leśny podał mi eliksir.
- 2 krople jak idziesz spać. - mruknął. Wstałam.
- Dzięki. Nemezis idziemy? -
Nemezis dokończ : )
- Jak mam do Ciebie mówić? - zapytałam.
- Nemezis. - odrzekła krótko. Kiwnęłam głową. W pomieszczeniu zapanowała niezręczna cisza. Zaczęłam się zbierać z krzesła.
- To ja już może pójdę.- powiedziałam.
- Stój! Nie skończyliśmy rozmawiać. - powiedział Leśny. Nieźle wkurzona opadłam na krzesło. - Kiedy ostatnio spałaś? Tylko szczerze! - zapytał. Zastanowiłam się.
- Dziesięć, dziewięć dni temu. - warknęłam.
- Ty chyba na głowę upadłaś! - wyrwało się Nemezis. Uśmiechnęłam się.
- Wiesz to bardzo możliwe. - powiedziałam. Leśny podał mi eliksir.
- 2 krople jak idziesz spać. - mruknął. Wstałam.
- Dzięki. Nemezis idziemy? -
Nemezis dokończ : )
Od Nemezis CD Ice
Kiedy Leśny Pan zaprosił mnie żebym usiadła zawahałam sie, patrząc na nieznajomą dziewczynę. Wyglądała na nieźle wkurzoną.
- Może ja lepiej pójdę - zaproponowałam cicho - Widzę, że było tu małe spięcie i nie chcę przeszkadzać
- Nie przeszkadzasz Alexandro - odpowiedział Leśny Pan
- Mistrzu czemu zawsze używasz mojego prawdziwego imienia? - zapytałam lekko zirytowana
- Wolę je niż twój pseudonim - wyjaśnił - A czemu Cię to denerwuje?
- Bo...- zaczęłam, ale mi przerwał
- Czyżbyś nie chciała żeby ktoś się dowiedział o Twojej przeszłości? O tym, że byłaś więziona u Ikarian?
- Słucham?! - wtrąciła się nieznajoma dziewczyna - Jesteś Ikarianką?
- Nie! Ja...! - urwałam i z ciężkim westchnieniem opadłam na krzesło - Kiedyś nią byłam bo ona tak chciała - wyszeptałam
- Kto?
- Moja matka - wyjaśniłam, zaciskając pieści - Oddała mnie im żeby zarobić kupe forsy
(Ice, dokończysz?)
- Może ja lepiej pójdę - zaproponowałam cicho - Widzę, że było tu małe spięcie i nie chcę przeszkadzać
- Nie przeszkadzasz Alexandro - odpowiedział Leśny Pan
- Mistrzu czemu zawsze używasz mojego prawdziwego imienia? - zapytałam lekko zirytowana
- Wolę je niż twój pseudonim - wyjaśnił - A czemu Cię to denerwuje?
- Bo...- zaczęłam, ale mi przerwał
- Czyżbyś nie chciała żeby ktoś się dowiedział o Twojej przeszłości? O tym, że byłaś więziona u Ikarian?
- Słucham?! - wtrąciła się nieznajoma dziewczyna - Jesteś Ikarianką?
- Nie! Ja...! - urwałam i z ciężkim westchnieniem opadłam na krzesło - Kiedyś nią byłam bo ona tak chciała - wyszeptałam
- Kto?
- Moja matka - wyjaśniłam, zaciskając pieści - Oddała mnie im żeby zarobić kupe forsy
(Ice, dokończysz?)
Od Ice do Kogoś.
Nie mogłam siedzieć bezczynnie w pokoju. Musiałam wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Nogi same poniosły mnie do Leśnego Pana.
- Dziewczyno zwariowałaś? Jest 2.30! Jutro masz trening! - krzyknął i wpuścił mnie do środka. Weszłam i usiadłam na krześle.
- Nie mogę spać. Masz może jakiś magiczny wywar? - zapytałam. Mag odwrócił się i zaczął szperać w szafkach.
- Jesteś dziwna. Chantell czym się martwisz? - zapytał. Dreszcz przeszedł mi po plecach kiedy wypowiedział to imię. - Dlaczego nienawidzisz tego imienia? - zadał drugie pytanie.
- Moja mama miała tak na imię. - powiedziałam.
- A odpowiesz mi na pierwsze pytanie? -
- Nie. - Leśny Pan spojrzał na mnie.
- Powiem Ci czym się martwisz. Boisz się, że zaprzyjaźnisz się z kimś i go stracisz. Boisz się, że ktoś może Cię opuścić. Jesteś porostu tchórzem!
- Nie jestem tchórzem! - krzyknęłam wstając i wywracając krzesło. - Niczego się nie boję! Nigdy nie bałam i nie będę się bać! - wrzasnęłam zrzucając ze stolika kilka flakoników z jakimiś ziołami.Leśny patrzył się. Pozwolił mi wyładować złość. W tej chwili ktoś wszedł.
- Widzę, że ty też nie możesz spać. Proszę usiądź. - powiedział Leśny do tej osoby.
<Czy ktoś dokończy?>
- Dziewczyno zwariowałaś? Jest 2.30! Jutro masz trening! - krzyknął i wpuścił mnie do środka. Weszłam i usiadłam na krześle.
- Nie mogę spać. Masz może jakiś magiczny wywar? - zapytałam. Mag odwrócił się i zaczął szperać w szafkach.
- Jesteś dziwna. Chantell czym się martwisz? - zapytał. Dreszcz przeszedł mi po plecach kiedy wypowiedział to imię. - Dlaczego nienawidzisz tego imienia? - zadał drugie pytanie.
- Moja mama miała tak na imię. - powiedziałam.
- A odpowiesz mi na pierwsze pytanie? -
- Nie. - Leśny Pan spojrzał na mnie.
- Powiem Ci czym się martwisz. Boisz się, że zaprzyjaźnisz się z kimś i go stracisz. Boisz się, że ktoś może Cię opuścić. Jesteś porostu tchórzem!
- Nie jestem tchórzem! - krzyknęłam wstając i wywracając krzesło. - Niczego się nie boję! Nigdy nie bałam i nie będę się bać! - wrzasnęłam zrzucając ze stolika kilka flakoników z jakimiś ziołami.Leśny patrzył się. Pozwolił mi wyładować złość. W tej chwili ktoś wszedł.
- Widzę, że ty też nie możesz spać. Proszę usiądź. - powiedział Leśny do tej osoby.
<Czy ktoś dokończy?>
Od Tygrysa C.D. Miśki
- Co się denerwujesz, ja tylko po to - wskazałem na skórzaną kurtkę wiszącą na krześle. - Zapomniałem ją zabrać.
--Aaa, nie ma sprawy.
- Śpiewasz?
--Próbuję, a co? - zapytała.
- Nic, tak tylko pytam. Ja wolę grać, zawsze moja mama śpiewała, a ja grałem.
-- A na czym grasz?
- To zależy... Kiedyś grałem na pianinie, a teraz została mi tylko gitara, choć potrafię też grać na skrzypcach. Dawno ni grałem i szczerze, nie myślę, że do tego powrócę, zbyt mi to przypomina, co straciłem. Ale nie patrz na mnie, ważne że ty chcesz śpiewać. Bo chyba chcesz?
(Miśka?)
--Aaa, nie ma sprawy.
- Śpiewasz?
--Próbuję, a co? - zapytała.
- Nic, tak tylko pytam. Ja wolę grać, zawsze moja mama śpiewała, a ja grałem.
-- A na czym grasz?
- To zależy... Kiedyś grałem na pianinie, a teraz została mi tylko gitara, choć potrafię też grać na skrzypcach. Dawno ni grałem i szczerze, nie myślę, że do tego powrócę, zbyt mi to przypomina, co straciłem. Ale nie patrz na mnie, ważne że ty chcesz śpiewać. Bo chyba chcesz?
(Miśka?)
Od Miśki Do ...
Po sprzeczce z Mash`ą miałam ochotę popełnić samobójstwo....ale nie mogłam.
Nie miałam ochoty na nic,więc poszłam do sali muzycznej...próbowałam śpiewać.
Lecz w połowie się rozpłakałam...
Trzask i otwieranie drzwi,ktoś wszedł...wytarłam łzy i odwróciłam się...to był jakiś chłopak...
--Odczep się-mruknęłam rzucając mikrofon na ziemię.
{Jaki chłop CD?xD,Jak coś nie widzieliście łez}
Mash`a:
Od Nemezis CD Karou
Usiadłam tak jak prosiła dziewczyna i poczekałam aż zamknie za mną drzwi kiedy to zrobiła powiedziałam:
- Cześć. Mam Cię zaprowadzić do naszego szpitala na naukę opatrywania ran i tym podobnych rzeczy
- W porządku - zgodziła sie dziewczyna - Jestem Karou, a Ty?
- Przy Mistrzach mów mi Nemezis, a tak naprawdę nazywam się Alexandra - przedstawiłam się z uśmiechem
(Karou przepraszam, że tak krótko, dokończ proszę)
- Cześć. Mam Cię zaprowadzić do naszego szpitala na naukę opatrywania ran i tym podobnych rzeczy
- W porządku - zgodziła sie dziewczyna - Jestem Karou, a Ty?
- Przy Mistrzach mów mi Nemezis, a tak naprawdę nazywam się Alexandra - przedstawiłam się z uśmiechem
(Karou przepraszam, że tak krótko, dokończ proszę)
Od Karou do kogoś
Tańczyłam właśnie w swoim pokoju gdy
nagle drzwi się otworzyły. Momentalnie się zaczerwieniłam. Nienawidziłam u
siebie tej cechy. Podczas tańca wyłączałam się z realnego świata i
znajdowałam się w swojej własnej krainie. Lecz powracając do realu przez
jakiś czas byłam odrobinę rozkojarzona. Stąd też ten rumieniec. Tymczasem
osoba która otworzyła drzwi wyraźnie traciła cierpliwość. Więc
powiedziałam:
-Proszę usiądź - z tymi słowami wskazałam krzesło
(Ktoś dokończy ? )
-Proszę usiądź - z tymi słowami wskazałam krzesło
(Ktoś dokończy ? )
Od Ice CD Tygrysa
- Idziemy. - powiedziałam i ruszyłam za Tygrysem. Odprowadził mnie pod drzwi pokoju.
- Było miło. Musimy się kiedyś pościgać. - powiedziałam. Tygrys uśmiechnął się.
- Spoko. Kiedyś na pewno. Dobranoc. - odwrócił się i odszedł. Nie wiedział, że nie zasnę. To będzie kolejna z bezsennych nocy. Weszłam do pokoju i usiadłam na samym środku dywaniku. Podniosłam leżące na nim skrzypce i zaczęłam grać. Natychmiast się odprężyłam.
- Było miło. Musimy się kiedyś pościgać. - powiedziałam. Tygrys uśmiechnął się.
- Spoko. Kiedyś na pewno. Dobranoc. - odwrócił się i odszedł. Nie wiedział, że nie zasnę. To będzie kolejna z bezsennych nocy. Weszłam do pokoju i usiadłam na samym środku dywaniku. Podniosłam leżące na nim skrzypce i zaczęłam grać. Natychmiast się odprężyłam.
Od Michaela C.D. Yui
- Rano przyjdę do Ciebie - dodałem jeszcze.
Cicho zamknąłem drzwi i przez sekundę stałem w bezruchu patrząc się na drzwi.
- Czyżby chwila rozmarzenia? Nowe uczucie, co?
- Tak, chwila rozmarzenia - obok mnie stał Żelazny. - Zastanówmy się dlaczego? A no tak, ta mała przypomina mi moją nienarodzoną, zabitą przez ojca siostrę i odzywa się we mnie żal. No to dobry argument. I szczerze, gdybym mógł cofnąć czas, to zabiłbym ojca wcześniej, żeby nie odpuścić do śmierci mamy i siostry.
- Skąd wiesz, że siostry?
- Mama ukrywała ciążę przez 7 miesięcy, była na USG. Słyszałem bicie jej serca, widziałem ją, myśli pan, że zapomnę? Leśny Pan kilka razy zadawał mi pytanie dlaczego to zrobiłem? Dlatego, że nie mogłem wytrzymać jak nazywał moją matkę dziwką, choć to było jego dziecko, ją nazywał potworem i demonem, chciałem żeby cierpiał tak jak ja. Nie zabiłem go, ja go tylko dźgnąłem i zostawiłem bez pomocy, zabił się sam strzelając sobie w głowę, ale tego już nikt nie pamięta. A tak mała, może być dla mnie wyzwoleniem.
(Yui?)
Cicho zamknąłem drzwi i przez sekundę stałem w bezruchu patrząc się na drzwi.
- Czyżby chwila rozmarzenia? Nowe uczucie, co?
- Tak, chwila rozmarzenia - obok mnie stał Żelazny. - Zastanówmy się dlaczego? A no tak, ta mała przypomina mi moją nienarodzoną, zabitą przez ojca siostrę i odzywa się we mnie żal. No to dobry argument. I szczerze, gdybym mógł cofnąć czas, to zabiłbym ojca wcześniej, żeby nie odpuścić do śmierci mamy i siostry.
- Skąd wiesz, że siostry?
- Mama ukrywała ciążę przez 7 miesięcy, była na USG. Słyszałem bicie jej serca, widziałem ją, myśli pan, że zapomnę? Leśny Pan kilka razy zadawał mi pytanie dlaczego to zrobiłem? Dlatego, że nie mogłem wytrzymać jak nazywał moją matkę dziwką, choć to było jego dziecko, ją nazywał potworem i demonem, chciałem żeby cierpiał tak jak ja. Nie zabiłem go, ja go tylko dźgnąłem i zostawiłem bez pomocy, zabił się sam strzelając sobie w głowę, ale tego już nikt nie pamięta. A tak mała, może być dla mnie wyzwoleniem.
(Yui?)
Od Layli do kogoś.
Siedziałam na skraju lasu. Przede mną
rozprzestrzeniały się chmury, a pode mną trawa błyszczała od rosy.
Wstałam, i podleciałam do góry. Leciałam długo ponad chmurami kiedy
nagle coś mnie uderzyło i zaczęłam spadać. Spojrzałam w dół i zobaczyłam
grupę ludzi, gdy nagle wylądowałam na jakimś chłopaku.
- P-Przepraszam. - Powiedziałam wstając z nieznajomego.
- Nic nie szkodzi. - Odparł.
- Czy mogę zaprosić cię na kawę w ramach przeprosin??
- Tak.
Poszliśmy do kawiarni. Usiadłam przy stoliku a on na przeciwko mnie. Byliśmy w kawiarni sami.
- Dobra. - Warknęłam. - Czego chcesz? Nie chce być nikomu nic winna.
- To znaczy??? - Zapytał.
- Czego chcesz? Pieniędzy, władzy? Chcę stąd już spadać.
- A przed chwilą byłaś taka... miła.
- No widzisz. Pech. Życie. - Wzruszyłam ramionami. - Więc? Czego chcesz?
- Może najpierw wyjawisz mi swoję imię?
- Layla Okomii. A ty jesteś...?
<Ktoś dokończy?>
- P-Przepraszam. - Powiedziałam wstając z nieznajomego.
- Nic nie szkodzi. - Odparł.
- Czy mogę zaprosić cię na kawę w ramach przeprosin??
- Tak.
Poszliśmy do kawiarni. Usiadłam przy stoliku a on na przeciwko mnie. Byliśmy w kawiarni sami.
- Dobra. - Warknęłam. - Czego chcesz? Nie chce być nikomu nic winna.
- To znaczy??? - Zapytał.
- Czego chcesz? Pieniędzy, władzy? Chcę stąd już spadać.
- A przed chwilą byłaś taka... miła.
- No widzisz. Pech. Życie. - Wzruszyłam ramionami. - Więc? Czego chcesz?
- Może najpierw wyjawisz mi swoję imię?
- Layla Okomii. A ty jesteś...?
<Ktoś dokończy?>
Nowy członek - Angelika
Wiek: 18 lat
Płeć: Kobieta.
Charakter: Delikatna, czuła, a zarazem przebiegła i niezależna. Chłodna w niektórych momentach, ale mimo to łatwo ją doprowadzić do płaczu. Lubi się droczyć, i nie zna granic. Gdy zabija nie czuje współczucie, więcej, nic nie czuje, jakby jej odczucia znikały.
Stanowisko: Szpieg, Zabójczyni.
Umiejętności: Dużo ich. Między innymi:
*Perfekcyjna zabójczyni.
*Muzyka - Pięknie śpiewa i gra na gitarze.
*Sztuka - Pięknie maluje.
Pochodzenie: Pochodzi z Rodu "Cross". Znakiem tego rodu jest krwawa róża.
Partner: Chciałaby ♥
Aparycja: Całkiem długie włosy, wysoka.
Historia: Urodziła się w mieście zwanym "Dead". Tam, panowały inne zasady. Wszystko było oddzielone murem który miał "Chronić" ich przed zewnętrznym światem. Istoty tam walczyły ze sobą o przeżycie. Layla zebrała grupę przyjaciół którzy walczyli razem, niestety zostali złapani przez "Armię strażników", a ona jedyna zdołała uciec. Po paru dniach do Dead wkradł się Akira, uliczny złodziej i włamywacz i zdołał wyciągnąć Layle, która potem się w nim zakochała. Niestety musiała zapomnieć o nim, bo odszedł. Tak włóczyła się po ulicach gdy dotarła do Mistycznego domu. W mieście Dead znana była jako Zbuntowany Anioł.
Co mnie wyróżnia?: Zabijać bez śladu. Wyróżnia ją jej reputacja: Znana jest jako chłodna dziewczyna nie do zdobycia.
Login: XnatkaX
Inne zdjęcia:
Od Yui do ...
Siedziałam na środku swojego pokoju rysując jakieś bzdety w szkicowniku.
Niespostrzegłam że ktoś musiał uchylić dzrwi.
'Dziwne'-pomyślałam i podeszłam je zamknąć.
Gdy byłam przy drzwiach,poczułam okropny dreszcz 'prąd?'-pomyślałam,nieznana mi postać trzymała mi ręce i nogi.
-Lepiej żebyś nikogo nie wołała...-powiedział męski głos i zasłonił mi usta.
Przestraszyłam się 'Kto...?'-lecz żadna myśl nie nasuwała mi się na umysł.W tym zakonie nie miałam wrogów(w końcu mało kogo znałam),musiał być to ktoś z zewnątrz.
Tak więc zmieniłam postać.W moim ręku pojawiła się włucznia,a zamiast licealnego mundrka,miałam na sobie tradycyjny Japoński strój.
--Dla kogo pracujesz?!-wykrzyczałam do nieznanego napastnika.
-Rzeczywiście za nim tęsknisz-zadrwił ze mnie.
--Radze ci szybko odpowiedzieć...
Milczał.
--To była twoja decyzja-zaśmiałam się i szybkim ruchem wręcz wyrwałam mu serce z piersi.
--Ostrzegałam...
Wyszłam na korytarz trzymając serce nieznajomego w ręku,miałam zamiar złożyc je na cmentarzu.
Gdy dotarłam do przedpokoju zaskoczył mnie jeden z 'wybranych',był to...
<Kto dokończy?>
Od Pain CD Patch'a
- Aha... To fajnie.- mruknęłam, podchodząc do mojego pokoju.
Nie wiem czemu, ale mnie wnerwiał. Otworzyłam pokój.
- Ty możesz, a wręcz musisz iść.- szepnęłam.
- Czemu?
Wzruszyłam ramionami
- Po prostu musisz. Wiem, że chcesz stąd iść, nie zatrzymuję cię.- powiedziałam ironicznie.
[ CD? Mało weny :c]
Nie wiem czemu, ale mnie wnerwiał. Otworzyłam pokój.
- Ty możesz, a wręcz musisz iść.- szepnęłam.
- Czemu?
Wzruszyłam ramionami
- Po prostu musisz. Wiem, że chcesz stąd iść, nie zatrzymuję cię.- powiedziałam ironicznie.
[ CD? Mało weny :c]
Od Patch'a CD Pain
-Tu się z tobą zgadzam -uśmiechnąłem się pod nosem.
-Dobra miejmy to już za sobą, prowadź.
Lekko się ociągając poszedłem przed siebie, pokazać jej najpierw okolicę. Później przeszliśmy do części mieszkalnej.
-Ten pokój jest twój -wskazałem palcem na drzwi.
-Dobrze wiedzieć.
"Ale ta dziewczyna mnie denerwuje.... nie, nie dziewczyna, tylko to jak mówi" przeszło mi przez myśli.
-Dalej nie ma sensu iść -oznajmiłem.
-Czemu?
-Bo dalej, jest w sumie to samo, tylko zmienia się 'poziom'.
-'Poziom'?
-Tak, dalej są ludzie, którym zostało 5-3 lata treningu.
-A tobie ile zostało?
-Około 6 lat.
<Pain?>
-Dobra miejmy to już za sobą, prowadź.
Lekko się ociągając poszedłem przed siebie, pokazać jej najpierw okolicę. Później przeszliśmy do części mieszkalnej.
-Ten pokój jest twój -wskazałem palcem na drzwi.
-Dobrze wiedzieć.
"Ale ta dziewczyna mnie denerwuje.... nie, nie dziewczyna, tylko to jak mówi" przeszło mi przez myśli.
-Dalej nie ma sensu iść -oznajmiłem.
-Czemu?
-Bo dalej, jest w sumie to samo, tylko zmienia się 'poziom'.
-'Poziom'?
-Tak, dalej są ludzie, którym zostało 5-3 lata treningu.
-A tobie ile zostało?
-Około 6 lat.
<Pain?>
Od Yui CD Michael'a
--Tygrys?Jakie to ma znaczenie?
-Niestety ma...-Zaśmiał się i obrócił w kierunku drzwi.
--Oyasumi...-Powiedziałam kładąc się pod koc.
Chłopak na chwilę zatrzymał się w drzwiach,jakby zrozumiał co powiedziałam.
-Taa,dobranoc-powiedział i wyszedł.
<CD?>
-Niestety ma...-Zaśmiał się i obrócił w kierunku drzwi.
--Oyasumi...-Powiedziałam kładąc się pod koc.
Chłopak na chwilę zatrzymał się w drzwiach,jakby zrozumiał co powiedziałam.
-Taa,dobranoc-powiedział i wyszedł.
<CD?>
Od Nemezis CD. Stelli
- Ok - zgodziła się Stella
- No to na początek - zaczął Leśny Pan - Może wyjawicie sobie swoje imiona?
- W porządku - westchnęłam - Jestem Alexandra
- Sonya
- Długo tu jesteś?
- Nie, jestem nowa
- Ja podobnie - powiedziałam, odgarniając włosy z karku
- Co to jest? - zapytała nagle Stella
- Co?
- To...to na twoim karku? Przecież to znak Ikarian! - zawołała wzburzona
- No niestety - przyznałam cicho - Byłam u niech wieziona przez ładne kilka lat
(Stello dokończ proszę)
- No to na początek - zaczął Leśny Pan - Może wyjawicie sobie swoje imiona?
- W porządku - westchnęłam - Jestem Alexandra
- Sonya
- Długo tu jesteś?
- Nie, jestem nowa
- Ja podobnie - powiedziałam, odgarniając włosy z karku
- Co to jest? - zapytała nagle Stella
- Co?
- To...to na twoim karku? Przecież to znak Ikarian! - zawołała wzburzona
- No niestety - przyznałam cicho - Byłam u niech wieziona przez ładne kilka lat
(Stello dokończ proszę)
Od Stelli C.D. Nemezis
- Zaczynajmy - rzuciłam, chcąc się wykazać. - Co mamy robić?
- Musisz się tak do wszystkiego palić? - zapytał Mistrz. - Może się najpierw poznacie?
- Skoro mamy na sobie polegać, to chyba dobry pomysł - wtrąciła Nemezis.
(Nemezis?)
- Musisz się tak do wszystkiego palić? - zapytał Mistrz. - Może się najpierw poznacie?
- Skoro mamy na sobie polegać, to chyba dobry pomysł - wtrąciła Nemezis.
(Nemezis?)
Nowy członek - Karou
Imię: Speed Water
Wiek: 17 lat Płeć: kobieta Charakter: Jest otwarta a jednocześnie skryta.Jako lekarka jest opiekuńcza,cierpliwa i czuła.Zaś w normalnym życiu jest ironiczna i zgorzkniała.Wzbudza nadzieje. Stąd jej imię. Stanowisko: lekarka Umiejętności: logiczne myślenia,gotowanie,posługiwanie się kataną Pochodzenie:Wyłowiono ją z morza Partner/ka: Szuka ... Aparycja: Dość wysoka. Różowe, długie włosy, błękitno-fioletowe oczy. Historia:Wyłowiono ją z morza.Od dziecka była samotna Co mnie wyróżnia?: Nigdy nie panikuje.Uwielbia zwierzęta.Jej motto to nigdy się nie poddawać i mieć nadzieje na lepsze jutro Login:arianna Inne zdjęcia: Brak |
|
Od Michaela C.D. Yui
- Śpij dobrze, jutro będzie ciężki dzień.
- Dlaczego? - zapytała.
- Bo będziesz musiała obejrzeć ze mną wszystko, później albo ułożą Ci plan dnia przy czym będziesz musiała być i patrzeć, albo będziesz miała trening. Ale mam nadzieję, że nic Ci się w pierwszym dniu nie stanie, w przeciwieństwie do mnie...
- A co Ci się stało.
- No cóż, zabiłem ojca, więc szybko się nie poddałem - zacząłem siadając na podłodze korytarza, oparty o ścianę. - Nie chciałem z nimi iść, kiedy powiedzieli, że znali mojego ojca. Uciekałem, bardzo długo. Tamto miasto nie miało przede mną tajemnic, znaleźli mnie ponownie do tygodniu przypadkiem wpadłem na Mistrza Smoka. No i szczerze mówiąc skatował mnie na pierwszym treningu, bo miałem złamaną rękę, podbite oko, ale on też nie wyszedł bez szwanku, ojciec za dobrze mnie wyszkolił, żeby ktoś mi dał radę... A teraz śpij mała. A i przy mistrzach, lepiej jakbyś się do mnie zwracała Tygrys, dobrze?
(Yui?)
- Dlaczego? - zapytała.
- Bo będziesz musiała obejrzeć ze mną wszystko, później albo ułożą Ci plan dnia przy czym będziesz musiała być i patrzeć, albo będziesz miała trening. Ale mam nadzieję, że nic Ci się w pierwszym dniu nie stanie, w przeciwieństwie do mnie...
- A co Ci się stało.
- No cóż, zabiłem ojca, więc szybko się nie poddałem - zacząłem siadając na podłodze korytarza, oparty o ścianę. - Nie chciałem z nimi iść, kiedy powiedzieli, że znali mojego ojca. Uciekałem, bardzo długo. Tamto miasto nie miało przede mną tajemnic, znaleźli mnie ponownie do tygodniu przypadkiem wpadłem na Mistrza Smoka. No i szczerze mówiąc skatował mnie na pierwszym treningu, bo miałem złamaną rękę, podbite oko, ale on też nie wyszedł bez szwanku, ojciec za dobrze mnie wyszkolił, żeby ktoś mi dał radę... A teraz śpij mała. A i przy mistrzach, lepiej jakbyś się do mnie zwracała Tygrys, dobrze?
(Yui?)
Od Nemezis CD Killera, do Stelli
Musiałam przyznać, że chłopak mnie nieźle zaskoczył tymi przeprosinami. Myślałam, że zatrzymał mnie po to żeby się na mnie wyładować...
Byłam tak zdumiona, że kiedy Killer odsunął się i dał mi przejść nie ruszyłam się z miejsca.
- Czemu sam wybrałeś dziewięcioletnią niewolę? - zapytałam lekko zmieszana
- Chciałem się czegoś nauczyć wzruszył ramionami chłopak - Poza tym...
Nie skończył bo koło nas pojawił się Żelazny.
- Nemezis, masz iść na trening do Pana Lasu - zakomunikował mi
- W porządku - westchnęłam - Do zobaczenia - pożegnałam się z Killerem i poszłam gdzie mi kazano.
W Krainie Natury czekał już na mnie Pan Lasu i jakaś rudowłosa dziewczyna.
- Witaj Nemezis - powiedział Mistrz kiedy mnie zobaczył - Poznaj Stellę. Będziecie razem szkolone na szpiegów więc chcę zobaczyć co potraficie - wyjaśnił - Musicie się nauczyć niepostrzeżenie przemieszczać na każdym terenie i polegać na sobie nawzajem.
- A to drugie po co? - zapytała Stella
- Żeby wykonywać misje na obcym terenie musicie się rozumieć niemal bez słów - odpowiedział Mistrz
(Stello, co ty na to?)
Byłam tak zdumiona, że kiedy Killer odsunął się i dał mi przejść nie ruszyłam się z miejsca.
- Czemu sam wybrałeś dziewięcioletnią niewolę? - zapytałam lekko zmieszana
- Chciałem się czegoś nauczyć wzruszył ramionami chłopak - Poza tym...
Nie skończył bo koło nas pojawił się Żelazny.
- Nemezis, masz iść na trening do Pana Lasu - zakomunikował mi
- W porządku - westchnęłam - Do zobaczenia - pożegnałam się z Killerem i poszłam gdzie mi kazano.
W Krainie Natury czekał już na mnie Pan Lasu i jakaś rudowłosa dziewczyna.
- Witaj Nemezis - powiedział Mistrz kiedy mnie zobaczył - Poznaj Stellę. Będziecie razem szkolone na szpiegów więc chcę zobaczyć co potraficie - wyjaśnił - Musicie się nauczyć niepostrzeżenie przemieszczać na każdym terenie i polegać na sobie nawzajem.
- A to drugie po co? - zapytała Stella
- Żeby wykonywać misje na obcym terenie musicie się rozumieć niemal bez słów - odpowiedział Mistrz
(Stello, co ty na to?)
Od Killera CD Nemezis
- Przepraszam, nie powinienem się na tobie wyżywać przez to że mam zły
dzień - powiedziałem i rzecz jasna tak samo myślałem.
To że wolę ukrywać niektóre emocje nie znaczy, że od razu mam cały czas kłamać. Zabrałem rękę z jej ramienia, nie chcą jej zmuszać by została.
- A co do tamtego pytania.... to nie, sam tu przyszedłem - uśmiechnąłem się krzywo i zszedłem jej z drogi by mogła spokojnie odejść.
< Nemezis?>
To że wolę ukrywać niektóre emocje nie znaczy, że od razu mam cały czas kłamać. Zabrałem rękę z jej ramienia, nie chcą jej zmuszać by została.
- A co do tamtego pytania.... to nie, sam tu przyszedłem - uśmiechnąłem się krzywo i zszedłem jej z drogi by mogła spokojnie odejść.
< Nemezis?>
Od Yui do Michael'a
'Dni i noce,zawsze takie same'-Myśl to męczyła Yui która szukała sobie miejsca na sen.
'Cmentarz,lubię spac na cmentarzu'-Mówiła bezsensownie sama do siebie,kierując się ku ujrzanej lokacji.
Stała już tuż przed główną bramą.
Wyczuła inne stworzenie które było blisko niej.
--Kim jesteś i czego chcesz?-powiedziała spokojnie dziewczynka
-Taka mała osóbka jak ty nie powinna przychodzic do takich miejsc jak to-powiedział chłopak.
--Czemu mnie obserwujesz jestem na twoim terenie czy jak?
-Zgadłaś
--Daj mi przenocowac tu jedną noc,z rana się wyniosę.
-Na cmentarzu?
--Przytulne miejsce więc czemu by nie?
-Zaprowadzę cię do lepszego miejsca...
--Dobranoc-przerwała mu.
Yui usiadła pod wiśnią.
-Zachowujesz się strasznie dziecinnie.
--Wiem,jestem dzieckiem.
-Mogłem się tego spodziewac,zresztą zaprowadzę cię do Chosen tam jest bezpieczniej.
--Nie potrzebuję niczyjej opieki
-Czyli mam cię tam zanieść siłą?
--Po co będziesz się męczył dla kogoś takiego jak ja?
Chłopak podniósł ją na ręce i ruszył ku 'Chosen'a'.
-Nie miałem okazji zapytać; jak masz na imię?
--Yui, a ty?
-Michael.
Po kilku minutach marszu byli tuż przed wielką,starą willą.
--Wielki...
-Raczej nie ma czasu na zwiedzanie,choćmy poprość Mistrza o zgodę na twój pobyt.
Za kilka minut znaleźli się przed komnatą mistrza.
-Przepraszam że przeszkadzam,lecz chciałbym poprosić cię o zgodę na pobyt tego dziewczyny w naszym zakonie.
--Żelazny?...
-Skąd znasz moje imię?!-zapytała zdziwiona mistrz.
--Było o tobie głośno kilka lat temu.
-Nie wnikajmy w to o tej porze.Michael daj jej jakiś pokój,rano oprowadź ją po zakonie.
--Nie chce sprawiać kłopotu z rana opuszczę zakon.
-Zaproszenie jest wieczne a nie chwilowe.Miłej nocy życzę.
Michael wskazał Yui jej pokój.
--Dziękuje i przepraszam.
-Nie dziękuj widzimy się rano.
<Michael ;3 ?>
Od Nemezis CD Killera
Widziałam, że Killer nie jest skory do rozmowy, ale próbuje
to ukryć. Postanowiłam tylko chwilę z nim pogadać, a potem ulotnić się do
siebie i dać mu spokój.
- Długo tu jesteś? – zapytałam od niechcenia
- Może trochę – odpowiedział chłopak
- Ciebie też złapali w pułapkę? – zainteresowałam się
- Może…ehh…w sumie nie wiem…A w ogóle co cię to interesuje?!
– zapytał ostro
- Chciałam Cię trochę poznać – wyjaśniłam niewzruszona –
Skoro mamy spędzić tu 9 lat to chyba przydałoby się dogadać nie? – nie
odpowiedział – Zresztą nieważne – powiedziałam zirytowana – Muszę już iść – Po tych
słowach obróciłam się i ruszyłam w swoją stronę.
Nie doszłam jednak daleko bo Killer niespodziewanie pojawił
się przede mną. Chciałam go wyminąć, ale zatrzymał mnie, kładąc mi rękę na
ramieniu.
- Poczekaj – poprosił
(Killer, o co chodzi?)
Nowa Członkini-Yui
Imię: Shinigami-Yui
Wiek: 14 (Śmiertelna,lecz po śmierci odrodzi się w innym ciele.)
Płeć: Dziewczyna
Charakter:Samotniczka,nie wierzy w wszelkie uczucia,spokojna,nieufna,pewna ,odważna,nie boi się śmierci,skryta,pamiętna
Stanowisko: Przywódca Obrońców.
Umiejętności: Zabijanie umysłem,jako że jest samotniczką,to mało kto wie o jej innych mocach.Żywi się tylko narządami innych stworzeń.W roli przygotowania do walki przechodzi 'transformację'.
Pochodzenie: Zwyczajnie pochodzi z rodu Hatsune.Ma brata Kaname,i siostrę Dżukatanę/Dżu.
Partner/ka: Kochała tyko droczyć się z Gaarą(x3).
Aparycja: Ma zaledwie 1,58 m. wzrostu.Długie czarne włosy,wpadające w ciemny fiolet.Ciemno różowe oczy.Na co dzień chodzi w licealnym mundurku,wygląda w tedy niewinnie.Podczas walki posługuje się włócznią,z jej oka ulatania się wtedy filetowy płomień,a sama zmienia strój.
Historia: Wcześniej wraz z siostrą żyła w Domu Upiorów,tam poznała Gaarę.Byli partnerami w walce,a ona traktowała go jak brata,niestety musieli się rozstać...
Co mnie wyróżnia?: Zawsze jest sama.Nie lubi towarzystwa innych.Nie wierzy w wszelkie uczucia...Lecz dawniej tworzyła zespół z chłopakiem o imieniu Gaara,razem walczyli,i myśli teraz że wspólne zabijanie jest przyjaźnią.
Login: jukatan666
Inne zdjęcia:
Na co dzień:
Podczas walki:
Od Killera CD Nemezis
- Tak - powiedziałem bezbarwnym głosem bo co ja miałem za wybór? Odwróciłem na nią wzrok.
- Więc chodź - westchnąłem i ruszyłem przed siebie ona za mną. Dlaczego zawsze ja mam takiego pecha? Dlaczego zawsze ja muszę ciągle robić coś na co nie mam najmniejszej ochoty? Nie wiem. Pech zawsze musi za mną chodzić. No trudno. Oprowadziłem ją chyba jak najszybciej się da. Po czym usiadłem na jednym z parapetów. Chciałem się już cieszyć wolnością ale jak widać ona musiała ze mną pogadać. No trudno. Jak trochę poudaje że chce z nią rozmawiać to może sobie pójdzie. ale udam że muszę już iść. Na razie jakoś wytrzymam i tyle. Nawet wymusiłem na sobie uśmiech.
< Nemezis?>
Od Stelli C.D. Tygrysa
- Hmmm... Wszystkiego jeszcze nie.
- W takim razie, chodź - powiedziała i zaczął oprowadzać mnie po zamku.
Wszystko było dla mnie nowe, nieznane. Mimo to, cieszyłam się, że mogę się na coś w życiu przydać.
- Tak szybko denerwujesz Mistrzów?
(Tygrysie?)
- W takim razie, chodź - powiedziała i zaczął oprowadzać mnie po zamku.
Wszystko było dla mnie nowe, nieznane. Mimo to, cieszyłam się, że mogę się na coś w życiu przydać.
- Tak szybko denerwujesz Mistrzów?
(Tygrysie?)
Od Tygrysa C.D. Ice
- Jest tutaj wiele piękniejszych kwiatów, ale ten jest niezwykły - dodałem.
- A co wy tutaj robicie! - w drzwiach stał Żelazny.
- Musi pan zawsze tak krzyczeć? Jeszcze pół minuty i idziemy - odparłem.
- No noc tutaj siedzisz, przychodzisz tylko dla tego kwiatu, dlaczego?
- Bo jest niezwykły, piękny... W pewnym sensie. To jedyne co mi zostało w domu miałem taki sam...
- Został podarowany twojej matce, przy twoich narodzinach. Od poczęcia jesteś przeznaczony do zakonu, na prośbę twojej matki.
- Ta, ta. O już się zamknął, idziemy? - zapytałem Ice.
(Ice?)
- A co wy tutaj robicie! - w drzwiach stał Żelazny.
- Musi pan zawsze tak krzyczeć? Jeszcze pół minuty i idziemy - odparłem.
- No noc tutaj siedzisz, przychodzisz tylko dla tego kwiatu, dlaczego?
- Bo jest niezwykły, piękny... W pewnym sensie. To jedyne co mi zostało w domu miałem taki sam...
- Został podarowany twojej matce, przy twoich narodzinach. Od poczęcia jesteś przeznaczony do zakonu, na prośbę twojej matki.
- Ta, ta. O już się zamknął, idziemy? - zapytałem Ice.
(Ice?)
Od Ice C.D. Tygrysa
- Wow, nie wiedziałam, że przeprosisz. Ale spoko to tylko 3 minuty. Jedziemy dalej? - powiedziałam.
- Pewnie. - galopem ruszyliśmy przez wielką łąkę. Ścigaliśmy się, ale cóż. Uwielbiam wyzwania, zwłaszcza z osobami, które są na mniej-więcej tym samym poziomie co ja.
- Ice! Za 10 minut północ. Zawracamy? - zawołał Tygrys. Kiwnęłam głową i zrobiłam piękny pół piruet na kobyłce. Po chwili byliśmy już w ogrodzie. Zdążyliśmy w ostatniej chwili. Kwiat rozkwitł.
- Jest piękny. - wyszeptałam.
- Mówiłem.
<Tygrys?>
- Pewnie. - galopem ruszyliśmy przez wielką łąkę. Ścigaliśmy się, ale cóż. Uwielbiam wyzwania, zwłaszcza z osobami, które są na mniej-więcej tym samym poziomie co ja.
- Ice! Za 10 minut północ. Zawracamy? - zawołał Tygrys. Kiwnęłam głową i zrobiłam piękny pół piruet na kobyłce. Po chwili byliśmy już w ogrodzie. Zdążyliśmy w ostatniej chwili. Kwiat rozkwitł.
- Jest piękny. - wyszeptałam.
- Mówiłem.
<Tygrys?>
Od Tygrysa C.D. Stelli
- Czy ja wiem...
- No jak kobieta prosi - odparłem patrząc mu prosto w oczy.
- Wszystko potrafisz wykorzystać, no dobrze. Ale mniej się na baczności wymyślę coś innego.
- Będę czekać. Widziałaś już wszystko? Jak co mogę Cię oprowadzić.
(Stella?)
- No jak kobieta prosi - odparłem patrząc mu prosto w oczy.
- Wszystko potrafisz wykorzystać, no dobrze. Ale mniej się na baczności wymyślę coś innego.
- Będę czekać. Widziałaś już wszystko? Jak co mogę Cię oprowadzić.
(Stella?)
Od Tygrysa C.D. Ice
- Proszę bardzo! - cofnąłem się i przeskoczyłem.
- Ale, jak to?
- Jeżdżę konno od czwartego roku życia, z małymi przerwami. Nie mówiłem, bo się nie pytałaś, a nie lubię gadać bez sensu.
- Idiota.
- To twoje zdanie, a Ciebie nie krytykuję, choć łatwe to nie jest.
- Ach, co za poświęcenie - odparła śmiejąc się.
- Szczerze, jak zaczynam krytykować, to nawet mistrzowie ze mną nie wytrzymują, może dlatego Smok wymyśla coraz cięższe treningi dla mnie? Mniejsza z tym, przepraszam że się spóźniłem.
- Co? Powtórz.
- Przepraszam, że się spóźniłem, może i jestem arogancki i cyniczny, ale nienawidzę ludzi, którzy się spóźniają.
(Ice?)
- Ale, jak to?
- Jeżdżę konno od czwartego roku życia, z małymi przerwami. Nie mówiłem, bo się nie pytałaś, a nie lubię gadać bez sensu.
- Idiota.
- To twoje zdanie, a Ciebie nie krytykuję, choć łatwe to nie jest.
- Ach, co za poświęcenie - odparła śmiejąc się.
- Szczerze, jak zaczynam krytykować, to nawet mistrzowie ze mną nie wytrzymują, może dlatego Smok wymyśla coraz cięższe treningi dla mnie? Mniejsza z tym, przepraszam że się spóźniłem.
- Co? Powtórz.
- Przepraszam, że się spóźniłem, może i jestem arogancki i cyniczny, ale nienawidzę ludzi, którzy się spóźniają.
(Ice?)
sobota, 27 kwietnia 2013
Nowa członkini - Kasandra
Imię:Kasandra,a w zakonie Dżu
Wiek:19 lat
Płeć: Kobieta
Charakter:Wredna,niezależna,szybka,zwinna,odważna,śmiała,twarda,
gdy jej na kimś zależy jest dla niego miła,zdobywa to czego chce.
Stanowisko:Zabójczyni
Umiejętności:Strzelanie z pistoletu,z łuku,jest świetnie wygimnastykowana.
Pochodzenie:Pochodzi z rodziny Hatsune.
Partner/ka:Szuka
Aparycja:Ma metr 178,ma niebieskie włosy i oczy,jest szczupła.
Historia:Nie chcę jej opowiadać
Co mnie wyróżnia?:Moje cechy.
Login:Ala Kinga
Inne zdjęcia:
Wiek:19 lat
Płeć: Kobieta
Charakter:Wredna,niezależna,szybka,zwinna,odważna,śmiała,twarda,
gdy jej na kimś zależy jest dla niego miła,zdobywa to czego chce.
Stanowisko:Zabójczyni
Umiejętności:Strzelanie z pistoletu,z łuku,jest świetnie wygimnastykowana.
Pochodzenie:Pochodzi z rodziny Hatsune.
Partner/ka:Szuka
Aparycja:Ma metr 178,ma niebieskie włosy i oczy,jest szczupła.
Historia:Nie chcę jej opowiadać
Co mnie wyróżnia?:Moje cechy.
Login:Ala Kinga
Inne zdjęcia:
Od Stelli C.D. Tygrysa
- Chyba niewiele tu takich - skrzywiłam się. - Kilku Mistrzów już poznałam.
- Ja jestem ten najlepszy? - zapytał Leśny Pan.
- Powiedzmy - zaśmiałam się. - To może mu Pan już odpuści te korzonki?
(Tygrysie?)
- Ja jestem ten najlepszy? - zapytał Leśny Pan.
- Powiedzmy - zaśmiałam się. - To może mu Pan już odpuści te korzonki?
(Tygrysie?)
Od Ice CD Tygrys
- Ja mam czas o północy. - powiedziałam.
- Nie spieszysz się? - uśmiechnął się. Wiedział, że kłamię.
- W sumie, nie, choć chciałam trochę pojeździć konno. Nie mogę wyjść z wprawy. - powiedziałam dumnie unosząc głowę.
- To pójdziemy razem. - dlaczego tak bardzo chciał ze mną iść? Coś knuł? Kurczę nie mogę, tak wszystkich podejrzewać o najgorsze...
- Dobrze. O 22. - powiedziałam i odwróciłam się. Ruszyłam do pokoju.
***
22:03
Stałam czekając na Tygrysa. Spóźnił się trzy minuty. Tyle to jeszcze mogę wybaczyć. Usłyszałam uderzenia kopyt.
- No nareszcie! - zawołałam. Wsiadłam na moją karą kobyłę. On siedział na siwym ogierze/wałachu?
- Jedziemy. - powiedział i ruszył stępem. Jechałam obok niego. - Jak tu trafiłaś? - zapytał nagle.
- Żelazny mnie odnalazł. - odpowiedziałam krótko. Nie chciałam mu się zwierzać. - Kłusujemy?
- Spoko. - ruszyłam przodem. Dojechałam do dość szerokiej rzeczki.
- Boisz się to przeskoczyć? - zdziwił się Tygrys. Roześmiałam się.
- Że niby ja? To patrz. - cofnęłam się. Zagalopowałam i przeskoczyłam rzeczkę ze sporym zapasem. -Spróbuj to powtórzyć!
- Nie spieszysz się? - uśmiechnął się. Wiedział, że kłamię.
- W sumie, nie, choć chciałam trochę pojeździć konno. Nie mogę wyjść z wprawy. - powiedziałam dumnie unosząc głowę.
- To pójdziemy razem. - dlaczego tak bardzo chciał ze mną iść? Coś knuł? Kurczę nie mogę, tak wszystkich podejrzewać o najgorsze...
- Dobrze. O 22. - powiedziałam i odwróciłam się. Ruszyłam do pokoju.
***
22:03
Stałam czekając na Tygrysa. Spóźnił się trzy minuty. Tyle to jeszcze mogę wybaczyć. Usłyszałam uderzenia kopyt.
- No nareszcie! - zawołałam. Wsiadłam na moją karą kobyłę. On siedział na siwym ogierze/wałachu?
- Jedziemy. - powiedział i ruszył stępem. Jechałam obok niego. - Jak tu trafiłaś? - zapytał nagle.
- Żelazny mnie odnalazł. - odpowiedziałam krótko. Nie chciałam mu się zwierzać. - Kłusujemy?
- Spoko. - ruszyłam przodem. Dojechałam do dość szerokiej rzeczki.
- Boisz się to przeskoczyć? - zdziwił się Tygrys. Roześmiałam się.
- Że niby ja? To patrz. - cofnęłam się. Zagalopowałam i przeskoczyłam rzeczkę ze sporym zapasem. -Spróbuj to powtórzyć!
Od Skrzypka
Klęczałem na ziemi, wpatrując się w Żelaznego. Stał przede mną i ścierał z dłoni moją krew. Nie chciałem opuszczać rodziny. Miałem rozciętą wargę, złamany nos i podbite oko.
- To jak? - westchnął Żelazny. - Idziesz, czy nie? Czy mam jeszcze bardziej Cię zmasakrować, Chłopcze?
- Ja muszę zostać z rodziną... - wydusiłem. - Tytania potrzebuje pomocy, jest taka malutka...
- Niecałe 2 lata od Ciebie młodsza, Skrzypku. Da sobie radę. A Ty? Powiedziałem Ci 9 lat temu, że i tak, i tak trafisz do Zakonu. Wiesz dobrze, że zabiorę Cię ze sobą.
- Albo ja to zrobię - mruknął stojący za nim Smok. Żelazny wywinął oczami.
- Nie waż się go uderzyć, Smoku.
- Ale sam go...
- Powiedziałem, nie waż się go zabijać - powtórzył dobitnie Żelazny, cały czas patrząc na mnie. - To jak będzie, Skrzypku?
- Zostaję - wychrypiałem i posłałem w ich kierunku fale magnetyczne. Zemdlałem.
(...)
Gdy się ocknąłem, leżałem na łóżku w Domie. Zagubiona łza spłynęła mi po policzku. Niespodziewanie, zauważyłem siedzącą nieopodal czerwonowłosą dziewczynę.
- Kim jesteś?
- Ice - odpowiedziała, nawet łagodnie. - Mam się Tobą zaopiekować, dziecko.
- Dlaczego?
- Oprowadzić, a przy okazji dowiedzieć się, jakim cudem jesteś Przywódcą Wojowników.
- A jestem?
- Nie wiesz?
- Nie - jęknąłem, uśmiechając się lekko.
(Ice?)
- To jak? - westchnął Żelazny. - Idziesz, czy nie? Czy mam jeszcze bardziej Cię zmasakrować, Chłopcze?
- Ja muszę zostać z rodziną... - wydusiłem. - Tytania potrzebuje pomocy, jest taka malutka...
- Niecałe 2 lata od Ciebie młodsza, Skrzypku. Da sobie radę. A Ty? Powiedziałem Ci 9 lat temu, że i tak, i tak trafisz do Zakonu. Wiesz dobrze, że zabiorę Cię ze sobą.
- Albo ja to zrobię - mruknął stojący za nim Smok. Żelazny wywinął oczami.
- Nie waż się go uderzyć, Smoku.
- Ale sam go...
- Powiedziałem, nie waż się go zabijać - powtórzył dobitnie Żelazny, cały czas patrząc na mnie. - To jak będzie, Skrzypku?
- Zostaję - wychrypiałem i posłałem w ich kierunku fale magnetyczne. Zemdlałem.
(...)
Gdy się ocknąłem, leżałem na łóżku w Domie. Zagubiona łza spłynęła mi po policzku. Niespodziewanie, zauważyłem siedzącą nieopodal czerwonowłosą dziewczynę.
- Kim jesteś?
- Ice - odpowiedziała, nawet łagodnie. - Mam się Tobą zaopiekować, dziecko.
- Dlaczego?
- Oprowadzić, a przy okazji dowiedzieć się, jakim cudem jesteś Przywódcą Wojowników.
- A jestem?
- Nie wiesz?
- Nie - jęknąłem, uśmiechając się lekko.
(Ice?)
Od Tygrysa C.D. Stelli
- No cóż...
- Duma nie pozwala mu nie przyjąć zakładu - odparł Leśny Pan.
- Tak, jestem zbyt dumny, pewny siebie i nie warto mieć przy mnie sztylet tak?
- Chłopcze!
- O rety, no i co? Nie jest pan gorszy od Smoka... Pan mnie lubi, ale boi się to okazać. Lubi wszystkich - dodałem patrząc na Stellę.
(Stella?)
- Duma nie pozwala mu nie przyjąć zakładu - odparł Leśny Pan.
- Tak, jestem zbyt dumny, pewny siebie i nie warto mieć przy mnie sztylet tak?
- Chłopcze!
- O rety, no i co? Nie jest pan gorszy od Smoka... Pan mnie lubi, ale boi się to okazać. Lubi wszystkich - dodałem patrząc na Stellę.
(Stella?)
Od Stelli C.D. Tygrysa
- Son... Wild Flower, Stella. Tak na mnie mówią. Miło Cię poznać.
- Świetnie, że się poznajecie. W końcu musicie wytrzymać ze sobą 9 lat - zaśmiał się Leśny Pan.
Wzruszyłam ramionami. Tu, czy gdzie indziej, co za różnica?
- Jak Ty to możesz jeść?! - zdziwiłam się, widząc korzonki w ręce chłopaka.
(Tygrysie?)
Od Tygrysa C.D. Ice
- To może przynajmniej powiesz mi gdzie mnie zabierasz?
- Nie, bo to ma być niespodzianka, a jak Ci powiem to mi nie wyjdzie i nie zgodzisz się.
- Czyli? Ej wolę wiedzieć, bo inaczej nie idę.
- Zostało nam kilka metrów, więc? Widzę, że Cię ciekawość wyżera...
- No dobrze...
Weszliśmy do akademickiej szklarni do której dał mi klucz Leśny Pan.
- To widziało tylko kilka osób...
(Ice?)
- Nie, bo to ma być niespodzianka, a jak Ci powiem to mi nie wyjdzie i nie zgodzisz się.
- Czyli? Ej wolę wiedzieć, bo inaczej nie idę.
- Zostało nam kilka metrów, więc? Widzę, że Cię ciekawość wyżera...
- No dobrze...
Weszliśmy do akademickiej szklarni do której dał mi klucz Leśny Pan.
- To widziało tylko kilka osób...
- Widziałam takie!
- Rosnące naturalnie? Jest tutaj też kwiat północy, ale musielibyśmy wrócić o północy...(Ice?)
Od Nemezis do Killera
Siedziałam na ławce w moim ulubionym parku gdzie miałam widok na wszystko co się działo w mieście. Obserwowałam Centuriony czyniących wszędzie spustoszenie oraz ludzi, którzy albo uciekali na widok wroga, albo próbowali walczyć co nieszczególnie im wychodziło. W pewnym momencie wśród tłumów zauważyłam dwóch mężczyzn, którzy dokądś szli. W odróżnieniu od innych byli beznamiętni i nie zwracali uwagi na otoczenie. Kim oni byli? Nie miałam pojęcia, ale intuicja podpowiadała mi, że powinnam się tego dowiedzieć. Miałam przeczucie, ze muszę za nimi iść bo od tego zależy moje przyszłe życie... Wstałam więc z ławki i niepostrzeżenie ruszyłam za facetami. Na początku szli głównym traktem, ale potem skręcili w ciasne, opustoszałe uliczki i musiałam nieźle się postarać żeby mnie nie zauważyli...
W pewnej chwili mężczyźni zniknęli za zakrętem. Ucichły ich kroki. Zrozumiałam, że zorientowali się, że tu jestem. Chciałam się szybko wycofać, ale wpadłam na kolejnych dwóch facetów. Zaklęłam cicho. To pułapka! Jeden z facetów chwycił mnie mocno za ręce i zaciągnął za zakręt gdzie czekała dwójka, których śledziłam. Jak się okazało był to ślepy zaułek więc nie miałam dokąd uciec.
- Czego chcecie? - zapytałam beznamiętnie
- Zabrać Cię - odpowiedział krótko
- Jeśli myślicie, że wrócę do Ikarian to...- zaczęłam stanowczo, ale mi przerwali
- Nie jesteśmy Ikarianami i nie chcemy żebyś Ty do nich dołączyła. Zostałaś wybrana.
- Eh...z deszczu pod rynnę co? - mruknęłam, a potem westchnęłam ciężko - No dobra. Prowadźcie.
- Zgadzasz się - zdumiał się facet, który mnie trzymał
- Przecież i tak byście mnie zabrali - powiedziałam zirytowana - Wolę więc zachować resztki godności. A właśnie mówiąc o godności. Może mnie wreszcie puścisz?!
Zaprowadzono mnie do Silence. Faceci, którzy mnie złapali nie odstępowali mnie nawet na krok dopóki nie przyszedł Żelazny i nie kazał im odejść.
- Witaj Alexandro - powiedział Mistrz kiedy zostaliśmy sami - Od teraz ta wyspa to twój nomy dom
- Tak, wiem - przytaknęłam - Nie wyjdę stąd przez 9 lat
- Jak zwykle dobrze poinformowana - uśmiechnął się Żelazny
- No to teraz mogę się tu sama rozejrzeć? - zapytałam z miłym uśmiechem, chcąc zyskać jego sympatię
- Możesz się rozejrzeć, ale nie sama - odpowiedział - Zaraz znajdę kogoś kto Cię oprowadzi
Rozejrzał się wokoło i wyłowił wzrokiem białowłosego chłopaka.
- Killer! Podejdź tu chłopcze! - zawołał
- Tak, Mistrzu? - chłopak natychmiast znalazł się obok nas
- To jest Nemezis - przedstawił mnie - Chce poznać wyspę. Oprowadzisz ją?
(Killer dokończ proszę)
W pewnej chwili mężczyźni zniknęli za zakrętem. Ucichły ich kroki. Zrozumiałam, że zorientowali się, że tu jestem. Chciałam się szybko wycofać, ale wpadłam na kolejnych dwóch facetów. Zaklęłam cicho. To pułapka! Jeden z facetów chwycił mnie mocno za ręce i zaciągnął za zakręt gdzie czekała dwójka, których śledziłam. Jak się okazało był to ślepy zaułek więc nie miałam dokąd uciec.
- Czego chcecie? - zapytałam beznamiętnie
- Zabrać Cię - odpowiedział krótko
- Jeśli myślicie, że wrócę do Ikarian to...- zaczęłam stanowczo, ale mi przerwali
- Nie jesteśmy Ikarianami i nie chcemy żebyś Ty do nich dołączyła. Zostałaś wybrana.
- Eh...z deszczu pod rynnę co? - mruknęłam, a potem westchnęłam ciężko - No dobra. Prowadźcie.
- Zgadzasz się - zdumiał się facet, który mnie trzymał
- Przecież i tak byście mnie zabrali - powiedziałam zirytowana - Wolę więc zachować resztki godności. A właśnie mówiąc o godności. Może mnie wreszcie puścisz?!
Zaprowadzono mnie do Silence. Faceci, którzy mnie złapali nie odstępowali mnie nawet na krok dopóki nie przyszedł Żelazny i nie kazał im odejść.
- Witaj Alexandro - powiedział Mistrz kiedy zostaliśmy sami - Od teraz ta wyspa to twój nomy dom
- Tak, wiem - przytaknęłam - Nie wyjdę stąd przez 9 lat
- Jak zwykle dobrze poinformowana - uśmiechnął się Żelazny
- No to teraz mogę się tu sama rozejrzeć? - zapytałam z miłym uśmiechem, chcąc zyskać jego sympatię
- Możesz się rozejrzeć, ale nie sama - odpowiedział - Zaraz znajdę kogoś kto Cię oprowadzi
Rozejrzał się wokoło i wyłowił wzrokiem białowłosego chłopaka.
- Killer! Podejdź tu chłopcze! - zawołał
- Tak, Mistrzu? - chłopak natychmiast znalazł się obok nas
- To jest Nemezis - przedstawił mnie - Chce poznać wyspę. Oprowadzisz ją?
(Killer dokończ proszę)
Nowy Członek - Skrzypek
Imię: Skrzypek [Czasem jest nazywany Małym Chłopcem, Little Boy lub zwyczajnie Little.]
Wiek: 14 lat.
Płeć: Mężczyzna.
Charakter: Zamknięty w sobie, swoje myśli i uczucia uzewnętrznia jedynie muzyką. Małomówny, ale ambitny i pracowity. Opanowany, charyzmatyczny, spokojny. 'Ręka mu nie drgnie'. Rozsądny, choć trochę zagubiony. Przeżywa wiek ciągłej huśtawki nastrojów, względnej radości i smutku. Little jest osobą o dobrym sercu, a potężnej, nie znającej granic nienawiści do obu rodów uwikłanych w wojnę. Inteligentny, niezwykle przebiegły i bystry, urodzony strateg. Młody buntownik, broniący swoich praw.
Stanowisko: Przywódca Wojowników.
Umiejętności: Niewyobrażalnie uzdolniony muzycznie.
Umiejętności: Niewyobrażalnie uzdolniony muzycznie.
Pochodzenie: Placebo. Matka, Tirenne. Ojciec, George. Siostra, Tytania.
Partnerka: -
Aparycja: Niesamowicie wysoki jak na swój wiek, Skrzypek jest szczupły, zwinny i szybki. Jego oczy są duże, turkusowe, a włosy niemal białe. Całe plecy Chłopca zdobi olbrzymi tatuaż, którego nikomu jak do tej pory nie pokazał.
Historia: Urodził się w rodzinie pomniejszych magów, jednak on nie był zwyczajny. Jego potęga przewyższała wszystko. Matka Skrzypka została posądzona o zdradę, ponieważ nikt z rodziny nie był ani tak silny, ani utalentowany muzycznie. W wieku 5 lat, Little Boy spotkał na swojej drodze Żelaznego. Mistrzowie rekrutowali na kolejny termin. Główny Mistrz Zakonu Wybranych bardzo się nim zainteresował. Jednak aby zostać zwerbowanym, Chłopiec był za młody. Żelazny poprzysiągł, że za 9 lat, gdy wyślą na wojnę kolejnych Uczniów, wróci po Skrzypka. Rzeczywiście, wrócił i odebrał go rodzinie.
Co mnie wyróżnia?: Zdecydowanie młody wiek, jak na Wybrańca. Potężna magia, altruizm, dobroć. Talent muzyczny, a także do wpadania w kłopoty. 'Gdy łamiesz zasady, łam je mocno i na stałe.'
Login: luna999
Inne zdjęcia:
Od Ice CD Tygrysa
- Cześć. A ty kim jesteś? -
- Jestem Ice. - powiedziałam mierząc Tygrysa wzrokiem.
- Tak naprawdę nazywa się Chantell. - szepnął Leśny Pan. On wie jak mnie zdenerwować. Usiadłam i wzięłam kilka korzonków. Wrzuciłam wszystkie do buzi. Tygrys patrzył na mnie z wyczekiwaniem. Właśnie zorientowałam się dlaczego. Gardło zaczęło mnie palić, jednak nie dałam po sobie tego poznać. Leśny Pan roześmiał się. - A to twarda sztuka! Idealnie grasz! - zawołał i podał mi szklankę wody. Wypiłam ją za jednym razem. - Gra prawie tak dobrze jak ty Tygrysie. - wstałam i chciałam już wyjść. - Ice, a może oprowadzisz Tygrysa? - przewróciłam oczami i kiwnęłam głową. Prawie wybiegłam.
- Hej, a może zaczekasz? - zawołał Tygrys. Zatrzymałam się.
- Nie będę robiła za niańkę! - krzyknęłam.
- I dobrze. Znam te tereny, ale chcę Cię poznać. W końcu spędzimy razem 9 lat.
- Śpieszę się. - warknęłam.
- Trudno. To poczeka. Teraz idziesz ze mną. -
- Jesteś zbyt pewny siebie.
- A ty zbyt uparta. - tymi słowami zakończył dyskusję.
<Tygrysie sorry, że krótkie. Dokończysz?>
Od Pain CD Patch'a
- Mi wszystko jedno.- powiedziałam, chowając katanę.- Ale skoro muszę...
- Nie musisz.
- Ale... Dobra, Chcę. Jeśli przez to kogoś rozwścieczę, to z chęcią.- szepnęłam.
- Więc Patch, oprowadzisz ją.- powiedział Żelazny.
- Serio, nie miałam pojęcia.- powiedziałam do niego z ironią.- Patch, oprowadź mnie szybko. Nie mam czasu na jakieś długie spacerki. Muszę coś sprawdzić...
- A co dokładniej?- zainteresowali się obaj.
- Wszystko. Nie będę żyć 9 lat w niepewności, prawda?- odparłam.
[ CD? Sorry, że krótkie ;c]
- Nie musisz.
- Ale... Dobra, Chcę. Jeśli przez to kogoś rozwścieczę, to z chęcią.- szepnęłam.
- Więc Patch, oprowadzisz ją.- powiedział Żelazny.
- Serio, nie miałam pojęcia.- powiedziałam do niego z ironią.- Patch, oprowadź mnie szybko. Nie mam czasu na jakieś długie spacerki. Muszę coś sprawdzić...
- A co dokładniej?- zainteresowali się obaj.
- Wszystko. Nie będę żyć 9 lat w niepewności, prawda?- odparłam.
[ CD? Sorry, że krótkie ;c]
Nowy członek - Killer
Imię: Killer
Wiek: 18 lat
Płeć: mężczyzna
Charakter: Jestem jak uważa większość osób spokojny, odpowiedzialny, zawsze można na mnie liczyć. Opanowany w każdej sytuacji, silny psychicznie, zazwyczaj miły, tajemniczy, trzymam się raczej z boku. Killer wzięło się z tego że gdy jestem wściekły mogę nawet niekontrolowanie zabić.
Stanowisko: Zabójca
Umiejętności: Potrafię "zniknąć", świetnie walczę na sztylety, miecze, perfekcyjnie strzelam z łuku. Znam chyba wszystkie sztuki walki także z użyciem broni. Jestem specjalistą praktycznie od wszystkiego.
Pochodzenie: Nie lubię o tym rozmawiać i nikomu o tym nie mówię. Ale jeżeli ktoś mnie zapyta pomyśle czy odpowiedzieć.
Partnerka: Nie mam
Aparycja: Mam białe jak śnieg włosy co mnie dość wyróżnia, bliznę na lewym policzku. Niebieskie jak niebo oczy, które czasem błyszczą liliowym fioletem. Mam także dość jasną cerę. Zwykle jestem również ubrany na biało. Dość nietypowy przez to ze mnie zabójca.
Historia: Od dziecka wychowywałem się sam. Nikt o mnie nie dbał i sam zawsze musiałem na siebie zapracować. Tak znalazłem sobie kiedyś pracę jako zabójca. Od tego czasu trzymałem się tego i doskonalił w tej sztuce oraz sztukach walki. Pewnego dnia dołączyłem tutaj ponieważ przeszłość wydała mi się stracona i nie chciałem by przyszłość wyglądała podobnie. Jestem teraz kim jestem i tyle. O bliźnie nie lubię rozmawiać lecz jeśli ktoś zapyta może odpowiem jej historie.
Co mnie wyróżnia?: Zawsze dążę do wybranego celu i rzadko się zniechęcam, a w wyglądzie to że mało osób ma białe włosy jak ja oraz bliznę na twarzy, ciągnącą się po lewym policzku.
Login: karolina230301
Inne zdjęcia:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



